Akuku bo w Polsce się w karmieniu piersią nie pomaga tylko naciska na to. Może robią to specjalnie, bo ze stresu matki się łamią i podają mm.
Ja miałam taką sytuację w szpitalu jak Marcel leżał na oddziele już, że ja ku...a ściągałam pokarm i woziłam 50 km w jedną stronę codziennie, a nieraz przyjeżdżałam i co się okazywało- pojemniczek nie ruszony- pielęgniarki mm karmiły!!! A jak szłam do domu to dostałam puszkę mleka dla wcześniaków i kazali dawać pierś i dokarmiać mlekiem.... Ba powiem Ci więcej jak leżałam z Mikołajem w szpitalu to jak gestapo się zachowywali, bo ma być pierś i koniec. Jak leżałam po cc z Marcelem to leżała też dziewczyna, która miała 15 lat i karmiła piersią, ale mały nie dojadał, bo chyba za mało mleka miała albo za słabe dla tego dziecka i jak od czasu do czasu musiała iśc do pielęgniarek po mm, żeby go dokarmić to aż blada ze strachu była, bo tak się na niej wyżywały. A mój Marcel wcześniak- wiadomo mleko matki dla takich dzieci najlepsze, ja nie brałam leków przeciwbólowych po cc, żeby w pokarmie nie było. Chociaż bolało jak cholera, a oni w ogóle jakoś nie zabiegali o mleko matki. Jak szłam i mówiłam, że jak tylko się pojawi mleko to zaraz mu przyniosę to słyszałam no jak pani chce. A potem to nawet babska go tym mlekiem nie karmiły, bo łątwiej było wyciągnąć im gotową mieszankę z szafki, przykręcić smoczek i podać, ni ż wyjąć z lodówki, odlać, podgrzać , zakręcić smoczek i podać.