anusia88sc
Fanka BB :)
POWIEM WAM DZIEWUSZKI OGULNIE TAK BO NIE PAMIETAM DO KONCAJESZCZE WASZYCH KSYWEK A WIEC TAK: ZROBIL ZEMNA WYWIAD , PATRZYŁNA BADANIA KTÓRE MIAŁAM ROBIONE JESZCZE JAK CHODZIŁAM NA KASE CHORYCH DO LEKARZA I PRZEJRZAŁ DOKLADNIE WYNIKA BADANIA NASIENIA GDZIE MUJ MAZ MA 75 MLN ZYWYCH PLEMNIKOW A 25 MLN MARTWYCH I POTEM JAK ROBIL MI USG TO ZAUWA. ŻYŁ ZE MAM TROSZKE PRZYROSNIETY LEWY JAJNIK I ZACZAŁ MI PODAWAC CLO I PRIMOLUT TAK CHODZE DO NIEGO PRYWATNIE. POTEM MIALAM CYKL BEZOWULACYJNY WIEC ZNOW DAL MI NA WYWOLANIE OWULACJI A NASTEPNIE JA POTEM DALAM SOBIE NA LUZ BO PSYCHA MI SIADLA KONKRETNIE I OD GRUDNIA MAM TAKIJAKIS DZIWNY KRÓTKI OKRES A TERAZ WOGULE GO NIE MAM ... I JUTRO CHYBA ZAREZYKUJE I ZROBIE TEN TEST CIAŻOWY.... ALE POWIEM WAM ŻE POPROSTU TEZ POWOLI JUZ ŚWIRUJE I SAMA NIE WIEM CO MAM O TYM WSZYSTKIM MYŚLEC ALE WSUMIE TAK NA LOGICZNY ROZUM TO POCO ROBIC INSEMINACJE SKORO MOZE JAJOWODY SA NIE DROŻNE I DOTEGO BRAK DO TEJ PORY @ ... WARIUJE JUZ I PUSTKAA MI SIĘ ROBI . A CIO DO REMONTOW TO JA TEZ NIE LUBIE REMONTOW PRZEMEBLOWANIA ALE JAKOS MUSZE TO PRZEZYC JUTRO... KAROTKA - to naprwde dziwne ze tak masz. nie miałam nigdy takiej sytuacji podczac tego 2,5 roku starania się o maleństwo , nie wiem co ci kochana doradzić , musisz cierpliwie czekac do kolejnej wizyty może wkoncu się cos wyjasni .
przepraszam za szczeguly ale jak sie podcieram to pelno krwi w sluzie a na wkladce nic.... grrrrr
Bo JA CHCĘ. Ale on, KUR..... też chce! Tylko sama już nie wiem.Tak bardzo pragnę drugiego maleństwa,a jeśli potem wszystko wyląduje na mojej głowie,to czy ja sobie poradzę? Nie wiem sama...Mój P. nie jest zły,ale.. on ma trochę przedpotopowe podejście. I czasem są kłótnie nawet o to,że ja jestem zmęczona i nie mam siły młodej wykąpać,więc może on by to raz na jakiś czas zrobił.
Wychodzę z założenia,że my,kobietki,silne jesteśmy...i to o wiele bardziej niż faceci. Tylko na ile silne? Cholercia...rozkleiłam się,przepraszam...
A najlepiej takiemu jeszcze pod nos obiad postawić,piwko otworzyć i mecz włączyć...Nie,nie...To nie średniowiecze.
,ale to boli mimo wszystko. Ja nie jestem zwolenniczką poddawania się ustalonym regułom: ok,nie umiem dobrze gotować,sprzątać nienawidzę...taka jestem,niestety.ALE... ale nie jestem sama i nie widzę powodu,dla którego facet miałby mi w tym nie pomagać.Nie jestem typową panią domu,jestem leniwa itp. Ale jak naprawdę się w sobie zbiorę,to są piękne efekty. Muszę nad sobą popracować,wiem o tym.Ale nie dla faceta,tylko dla siebie i dla dziecka. Bo przecież największą satysfakcję z jakichkolwiek osiągnięć mamy ,kiedy słyszymy od męża albo dziecka,że było super/fajnie./ekstra...wiecie o co chodzi? Kurczę,znowu się rozpisałam...ale cały czas mam to w głowie.