W aptece pracuje, ludzi truje

Ale mam w pracy kobietę po 50 która Mnie irytuje do granic możliwości. Każdy jest dla niej albo gruby, brzydko uczesany, brzydko ubrany, źle wychowany.... I wciąż jej coś muszę docinać żeby nie zwariować. Ale wystarczy że jej powiem tylko ze o gustach się nie dyskutuje bo każdemu co innego się podoba i tak dalej to już jej zdaniem jestem niekulturalna i pyskata. Ciegle jej powtarzam że nie wolno nikogo oceniać, to jej zdaniem ja nie mam racji... Wrrr... W takie dni jak dziś chcę ją udusić! Ale zaraz do domu więc chyba przeżyje