Hej Dziewczyny!
Nie wiem czy mogę dalej z wami pisać i tutaj się udzielać... Mój mąż wczoraj mi powiedział że nie chce mieć ze mną drugiego dziecka.
Od pewnego czasu mamy kryzys i staram się walczyć o naszą rodzinę... ale w pojedynkę ciężko cokolwiek zrobić.
Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła i załamana. Szczerze powiedziawszy przestaje wierzyć...
Nie wiem jak będzie, chciałam się z wami tym podzielić. Ciężko mi nawet teraz o tym pisać.
Wiem że dobrze wiecie jak się teraz czuje, wiem że jeśli kobieta nastawi się na drugie dziecko to one już w niej żyje mimo iż nawet się nie poczeło. We mnie już coś umarło mimo iż nawet się nie urodziło. To okrutne zabierać kobiecie prawo do posiadania potomstwa. Nigdy facet tego nie zrozumie, nigdy nie zrozumie czym jest noszenie w sobie życia... to wszystko zaczyna się w głowie a kończy z momentem urodzenia dziecka.