Luxuorius
Moderatorka
u nas zaczelo sie od tego, ze po roku zwiazku zabralam jej syna i poszlismy na wynajem, nie ukrywala swojej zlosci, ciagle mi dowalala, moja ciaza trzy miesiace pozniej byla gwozdziem do trumny, szwagierka sie obrazila i szydzila, ze test sie pomylil itp, oj dzialo sie, strata ciazy duzo nie zmienila...i tak se to trwa, u nas duzo zmian, chcemy zmienic auto, mieszkanie i to tesciowej nie pasuje, co ugotuje i zapyta sie Tomka co, to jej nie pasuje a ja gotuje po nocach obiady, bo pracuje do wieczora i to tez zle, a ona w kolko to samo gotuje i ja mam robic to samo...zmienilam prace to tez zle, choc zmienilam ja na lepsza i lepiej platna, cokolwiek zrobie jest zle 

mówiłam, że mnie nosi?! - samoobsługa zatem, Ty wiesz ile ja czasu je gniotłam ?! 


dobra to lece po talerz
Któregoś dnia opowiem Ci na PW moją historię, mam nadzieję, że jak zobaczysz jak pieskie życie może zgotować teściowa z teściem, to trochę Ci humor poprawię- gdyż w końcu : mogłoby być gorzej nie czyż nie ?!
sa dziewczyny, ktore sa po stratach czy probuja zajsc kilka lat i co one maja powiedziec? ale to moje zdanie