reklama

Staraczki na Wyspach

kara kochana co ty piszesz :sad: to nie może sie dziać znowu!!!

indi adopcja to absolutnie nie jest substytut posiadania dziecka- to jest posiadanie dziecka. I to nie jest lek na nieposiadanie dziecka - to pragnienie posiadania dziecka! Ja chce byc MATKĄ właśnie dla jakiegoś dziecka niezaleznie czy to będzie moje własne urodzone czy nie przeze mnie urodzone. Moja decyzja o adopcji nie jest pod wpływem chwili, nie jestem świeżo po poronieniu czy nieudanych próbach ivf. Nie jest skutkiem wielkiej rozpaczy czy złości. Pogodzona jestem z faktem, że mogę nie mieć swoich dzieci, owszem jest mi z tego powodów bardzo przykro, bo chciałabym poczuć w sobie życie i w bólach urodzić maluszka, ale nic na siłę. Ja wiem że ktoś tam w niebie opiekuje sie moimi dziećmi, wiec ja chce zaopiekować sie czyimś dzieckiem tu na ziemi.
 
reklama
Aniołkowa mam ochotę pociąć się tepym nożem, oczywiście w przenośni. Jeśli ronie, to narazie daje spokoj przynajmniej na pół roku bo to juz za dużo dla mnie, wczoraj widząc znowu ten oddział ginekoliczny mało zawału nie dostałam wszystko wróciło, atak histerii badali mi co chwile ciśnienie chodź im mówiłam ze to z nerwów po ostatnim najwyższe miała 183 na 80 a puls 122, za 3 razem zaczęło spadać mało nie zwymiotowalam z nerwów.
Nie mam sił, potrzebuje odpoczynku i musze się
zastanowić nad tym wswszystkim.

I jeszcze tak do tej adopcji świat nie jest tylko biały i czarny tak samo nasze uczucia i odczucia. Myślę że każdy ma prawo do własnych, uczuć czy odczuć z tym zwiaxanym. Jak się dowiedziałam ze ta moja ciocia po tylu latach i w tym wieku jeszcze liczyła na własne potomstwo, usiadomilo mi to ze to nie takie proste ze adoptujesz i zagluszysz swoje pragnieni, wogole to jest o wiele bardziej z kaplikowane walka z nieplodnosia, własnymi pragnieniami, adopcja, pokochanie dziecka.
Sama decyzja o adopcji ja jeszcze rok czy dwa lata temu wogole myślałam że mogłabym tego zrobi, ale teraz biorę pod uwage. Do takich decyzji się dojrzewa, dorasta i uwarzam ze nikt nie podchodzi do adopcji lekkomyslnie. Nie uważam oczywiście ze ja jestem na nią gotowa.wa,bo to nie mój czas.
 
Ostatnia edycja:
Kara, mam nadzieje, ze lekarz nie ma racji I to tylko przejsciowe krwawienie. Trzymam kciuki, abyscie jak najszybcuej wrocili do domu w dwupaku I zeby wszystko bylo w porzadku :)
Podjeliscie juz decyzje, czy lecicie do Pl na czas ciazy?
To, ze urodzilam dziecko to cud, na ktory dlugo czekalismy. Zanim to nastapilo, rozpatrywalismy wszystkie opcje, bo bardzo chcialam byc mama. Kara, napewno masz racje z tymi instyktami, czesc kobiet I mezczyzn mimo wszystko ma nadzieje, na posiadanie biologicznych dzieci. Absolutnie nie oceniam tego, nie wiem jak to jest, nie odczuwalam nigdy czegos takiego, ze musi to byc koniecznie moje biologiczne dziecko, wiec ciezko mi sie postawic w takiej sytuacji I jakos do niej odniesc.

Oczywiscie, ze proces adopcji to nie to samo co ciaza, obie drogi do macierzynstwo maja swoje wady I zalety, ale cel jest ten sam: zostanie mama dla dziecka, ktore bedzie sie bezgranicznie kochac, bez wzgledu na to, jak trudno czasami moze byc. Zarowno do ciazy jak I do adopcji trzeba dojrzec. To sa trudne decyzje, zmieniajace zycie o 180 stopni, a dziecko jest na cale zycie.
 
Indi no mam nadzieje ze nie ma racji, na początku mówił ze na tym etapie ciąży to się zdarza, na koniec tak mi dowalil jak juz poznał moja historie. Na razie nie krwawie jeszcze rano trochę śluzu z grudkowatym brązowym czym miałam a teraz czysto, leżę na razie. Ale czy to możliwe żeby nie wyczuł ciąży no wiecie rozpulchniona macica tw sprawy, może to głupie ale zaczęłam myśleć czy to nie ciąża pozamaciczna.Pamiętam jak z Lili z pl w 5 tyg lekarka badała i czuła rozpulchnienie, oceniała szyjkę na usg nawet udało się wychwycić migajacy piksel.
Chciałam wyjechać z ta ciąża do PL.
 
Kara a jestes na wątku " poronienia nawykowe - leczenie imunologiczne" tam dziewczyny opisują swoje leczenia w Polsce podobno maja świetnych lekarzy , ja tez juz myslalam czy nie zgłosić sie do któregoś z nich .
 
Kara no co za hamy ze ci scanu nie zrobili trzymaj sie bierzesz jakies leki?? ja to mysle ze to szyjka albo jakis krwiak tak bez scanu ciezko cokolwiek wywrozyc a duzo tej krwi mialas ?moze sie przemeczylas poprostu mnie to czasem taki wku.... bierze jak slysze ze u nas maja zmiar placic ciezarnym zeby zucily faje I alko w ciazy wrrrr a czlowiek sie naprodukuje hucha dmucha ja wczoraj tez mialam akcje pojechalam do sklepu I tak cos mi chlup w majtkach mowie do mojego zatrzymaj sie bo chyba cos sie dzieje ale to tylko sluz jakis tak sie wystrachalam tylko mowie mu patrz czy nikt nie idzie bo musze zajzec oczywiscie nie wytrzymalam I musialam sprawdzic doplerem
 
reklama
Ovli ja mam już wybranego lekarza najlepszt ponoć w moim mieście rodzinnym w szczecinie dr. Bączkowski, od beznafziejnych przypadków i moja pani gin bliziutko tez nie najgorsza pracuje na oddziale niepłodności. Krwi tyle jeszcze nie miałam w żadnej ciąży przeważnie tylko plamie, na wkladce to tak z 2/3 wkładki no i później na papierze i później znowu w szpitalu trochę a później już utleniona była, brązowa.
Z tym usg to jakieś przegięcie pały ze tak brzydko powiem. My najpierw weszliśmy na oddział ginekoliczny to pół oddziału mogliśmy wynieść bo nikogo nie było, siedzialt w zamkniętym pokoju masakra.
A szpital no naprawdę ogrony szpital w dużym mieście, żaden tam przypadkowy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry