Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
sierpien/wrzesien 2010;-)
no ja mam taka nadzieje ze pomoga i to szybko![]()

ewka gratuluję ślubu.....może i ja kiedyś stanę na ślubnym kobiercu....
wogóle to nasz związek z moim P. to szaleństwo....czy Wy wiecie, że ja przyleciałam do Anglii zaledwie po 10 dniach znajomości żeby z nim zamieszkać....Rzuciłam pracę....i przyleciałam, żeby być z nim....i jest CUDOWNIE...
Opowiem innym razem jak to było bo nie mogę długo siedzieć przed laptopem bo mi oczy łzawią przez to przeziębienie

ale nie rozmawialismy tylko z kumpela stwierdzilysmy ze pojdziemy za nim i jego kumplami do tesco bo tam akurat szli... oczywiscie oni widzieli ze my cos kombinujemy ale odposcilysmy bo by sobie jeszcze pomyslal ten moj ze jakies 2 polki chore na mozg za nim chodza :-)
i w sumie nie widzialam go juz pozniej wcale az do tygodnia przed wylotem do polski... dokladnie tydzien... troszke sobie popijal jak go wtedy spotkalysmy... byl z kolego litwinem ktory z nim mieszkal... i ten litwin zagadal a ze ja w sandro (imei moijego tz) na zaboj od pierwszego wejzenia zakochana to mowie do kumpeli ,,stoj bo litwin zagadal to sie pod tym pretekstem pozna tego przysstojniache(mojego tz')''.... i przykro mi sie na poczatku zrobilo bo on mowie jak mamy na imie... to ja mowie ze sandra a on sie zaczol z tym litwinem smiac... mysle sobie moze obciach takie imie miec albo cos, i ze nie chce mnie... a on mowi ,,a ja sandro'' :-)
i dlatego sie tak z kumplem smial... zaprosil nas na chwile do niego do domu... posiedzialysmy 5 minut bo z pracy wrocilysmy ok 19 a tu na imprezke trzeba isc :-) wymienilismy sie nr... ja i moja kumpela mialysmy jeden nr i wtedy poznalam sie na tej wydrze.... u mnie z angielskim bardzo slabo bylo i ona mi mowila od razu ,,ja biore tego brzydszego (mojego obecnego tz) a ty jego brata''... powiedziala to specjalnie tak ze niby idzie mi na reke a to w sumie bylo sobie takie ,,zaklepanie'' bo sandro jest przystojniejszy od brata... poszlysmy na impreze ale lipa straszna byla i sandro napisal esa ze jak lipa jest to mozemy przyjsc do niego... poszlysmy... i wtedy magda -ta wydra ,,kumpela'' zauwazyla ze sandro sie usmiecha do mnie i probuje ze mna zagadac itd... sie wydra wkurzyla i powiedziala ze idzie do domu... ale sandro mowil zebym zostala wiec zostalam... pozniej bylo pieklo... prosilam ta wydre pozniej zeby mi esy pomogla od niego tlumaczyc albo zeby mu jakos logicznie odpisac a ona,,jak taka madra jestes to sama sobie pisz''... przykro mi sie zrobilo ze ona taka jest... meczylam sie sama ze slownikiem.. i w sumie ten ostatni tydzien byl najwspanialszy... sandro nic nie ukrywal przede mna, powiedzial i pokazal zdjecia coreczki, zebym wiedziala w co sie pakuje zeby nie bylo niespodzianek... wytlumaczyl powoli co i jak... wrocilam do polski i to byl najgorszy dla mnie czas... pisalismy caly czas, dzwonilismy... i to on, portugalczyk co slowa po polsku nie zna nauczyl mnie angielskiego... to dla niego chcialam sie uczyc... poszlam na studia prawa, pracowalam na policji... zyc nie umierac... a pomimo tego nic mi nie dawalo szczescia... oddalilam sie od wszystkich... nie mialam ochoty wyjsc z domu... tylko marzylam ze jak wroce z pracy zeby sie ciemno zrobilo zeby zasnac, obudzic sie, pojsc do pracy i znow spac zeby dni mijaly szybciej... koszmar... takie zycie w sumie dla niczego, niby ma sie wszytsko a tak naprawde nic... i tak w listopadzie na poczatku kupilam bilet na styczen do mojego... modjelam decyzje-rzucam studia, rzucam prace... jade do mojego... on tak sie dla mnie poswiecil... w sumie jak wyjechalam przestal pic totalnie i tak do dzisiaj... teraz on mi dziekuje ze go uwolnilam od alkoholu... (moj tz problem z alkoholem mial)... w sumie nigdy sie nie zabezpieczalismy... jakos mysleslismy co ma byc to bedzie... on byl pewien uczucia ja tez... 

jak sie miewaja przyszle mamy? Sandra, Bajeczka? Sa jakies nowe fasolki?
....Zaczeła mi opowiadać o pewnym chłopaku, któreo poznali w Anglii, jaki to jest wspaniały, cudowny...po prostu ideał....szczerze mówiąc nie za bardzo ja słuchałam....Najważniejsze że zdaniem mojej koleżanki wprost stworzony dla mnie...Po pewnym czasie zaczęlo mnie to wkurzać...Każda nasza rozmowa zaczynała sie od niego...W koncu powiedziałam że jak nie zaprzestanie tych swat nie będę z nia gadać...Uspokoiła się....ale wtedy zaczął działać jej mąż....Mój biedny P. codziennie wysłuchiwał o zaletach i moich atutach....W końcu na siłę został mu "wepchany w łapy" mój nr GG...Mąż mojej koleżanki niczym kat nad skazańcem stał nad moim P. dopóki ten nie wysłał do mnie Uśmiechniętej Buźki...Po otrzymaniu tej tajemniczej wiadomości i sprawdzeniu w GG któż jest jej nadawcą postanowiłam nic z tym nie robić - żadnej odpowiedzi....Po 2 tygodniach milczenia moja przyjaciółka zadzwoniła z wyrzutem (mówię Wam jaka to upierdliwa bestyja), jak to, a czemu , masz w tej chwili odpowiedzieć i takie tam podobne.... Ja na to twardo NIE i tak walczyłam przez tydzień z nia...Pech ( teraz juz szczeście) wtedy chciał że w nastepnym tygodniu moja przyjaciółka wraz z rodzina przylatywała na urlop do Polski...Moja siostra przepowiadała mi że czeka mnie ciężka przeprawa...dzień w dzień ,twarza w twarz i tylko jeden temat -P....I tak w panice tego samego wieczoru po prawie miesiącu ciszy wysłałam bez przemyslenia również usmiechnięta buzke mojemu P.....Tego wieczora gadaliśmy do 2 nad ranem przez GG...Okazało sie że mamy to samo poczucie humoru, kończylismy zdania za siebie...te same poglądy na wiele spraw...Potem potoczyło się tak...Przez jakieś 2 miesiące gadaliśmy za pomocą GG, skypa ( nie włączająć kamerki, wiedzieliśmy jak wyglądamy ze zdjęc wciskanych nam przez moja koleżankę), i telefon (zakochałam się w jego głosie)...A potem ja pojechałam na wakacje do Anglii to mojej koleżanki (bilet miałam zabukowany zanim zaczęłam rozmawiać z moim P.) ...Gdy Go zobaczyłam wiedziałam już że bedzie mój....Po dwóch miesiącach mogłam go przytulic, moja koleżanka "wynajęła" nam pokój u siebie w domu...Już pierwszej nocy spaliśmy razem (tzn. chodzi mi że spaliśmy obok siebie,przez cały pobyt do niczego nie doszło, 
choć zasypialiśmy i budziliśmy sie obok siebie prawie każdej nocy)...Przez te dni troche sie denerwowałam że on mnie mnie pyta co dalej...Wydawało mi sie oczywistym że powinnam przyjechać do Anglii ale on mnie nie pytał...z drugiej strony ja wciąż nie wiedziałam co mu bym odpoweidziała...Chciałam być z nim ale nigdy nie chciałam wyjechać do Anglii...Ale ostatniej nocy spytał mnie a wtedy wszystkie wątpliwości i niechęć do Anglii zniknęły...Powiedziałam Mu że znam odpowiedzieć ale powiem mu jak wróce do Polski....Po powrocie do kraju jeszcze na lotnisku oznajmiłam rodzine że wyjeżdzam a 2 miesiące pozniej leciałam z porotem do Anglii ...Moi znajomi byli zdziwieni Ty sie zdecydowałaś wyjechać ot tak , bez robienia listy z zza i przeciw, bez 5 tysięcy analiz i gdybania a co bedzie jesli...Ale ja byłam pewna tego jak niczego innego w moim życiu...Przy P. odżyłam, zaczęłam się cieszyć życiem ( już wtedy gdy tylko gadaliśmy za pomoća komputera)...i tak jest do dziś a to już jest 2,5 roku...Rok temu wcisnął mi mój ukochany pierścionek na palec ze stwierdzeniem "Kochanie chciałbym sobie Ciebie zabukować"...


az milo sie czyta :-) tokie romantiko :-):-):-) i wiesz co ci powiem?? przeznaczenia nie oszukasz... uciekalas od tego faceta a jednak jestescie razem 
tak musialo byc :-);-) jakie to zycie moze byc i zmieniac sie w ciagu paru dnia, ba czasami w ciagu paru sekund... bo najwazniejesze to byc szczesliwym... 

ze bylo ciezko bo staranka dlugie ale dziecko jest warte tego... 

:-)