Edith ja myślę że stres rozregulował ci cykl... jestem pewna że lekarze znajdą odpowiednią terapię dla twojego taty i będzie dobrze...
joasia ja tez kupowałam tak jak ty, naprawdę można znaleźć fajne rzeczy... i jeszcze jeździliśmy na carboty... a co do Twojego macierzyńskiego to mi się wydaje że te papiery to z job center powinnaś wziąć... idź jeszcze raz może na kogoś innego trafisz kto będzie wiedział... a jak nie to niech ci powiedzą skąd masz to wziąć...
Noelka ja słyszałam o tym obracaniu... moja znajoma się na to nie zgodziła bo wcześniej poroniła i nie chciała ryzykować... a wygląda to tak że zewnętrznie, na twoim brzuchu obracają dziecko... po prostu go pchają w odpowiednim kierunku... i znam z tym obracaniem bardzo smutną historię... u mnie w pracy jednego pana córka, była na takim obracaniu... po przestała czuć ruchy dziecka... zapytała znajomej położnej czy wszystko ok... no i ta że tak bo przed porodem dziecko się przestaje ruszać, ale że jak się martwi to żeby do szpitala pojechała... no i pojechała... w szpitalu się okazało że dziecko nie żyje... cesarka ale było już za późno... mała miała pępowinę wokół szyi i podczas obracania udusili ją... mi ta metoda nigdy się nie podobała
joasia ja tez kupowałam tak jak ty, naprawdę można znaleźć fajne rzeczy... i jeszcze jeździliśmy na carboty... a co do Twojego macierzyńskiego to mi się wydaje że te papiery to z job center powinnaś wziąć... idź jeszcze raz może na kogoś innego trafisz kto będzie wiedział... a jak nie to niech ci powiedzą skąd masz to wziąć...
Noelka ja słyszałam o tym obracaniu... moja znajoma się na to nie zgodziła bo wcześniej poroniła i nie chciała ryzykować... a wygląda to tak że zewnętrznie, na twoim brzuchu obracają dziecko... po prostu go pchają w odpowiednim kierunku... i znam z tym obracaniem bardzo smutną historię... u mnie w pracy jednego pana córka, była na takim obracaniu... po przestała czuć ruchy dziecka... zapytała znajomej położnej czy wszystko ok... no i ta że tak bo przed porodem dziecko się przestaje ruszać, ale że jak się martwi to żeby do szpitala pojechała... no i pojechała... w szpitalu się okazało że dziecko nie żyje... cesarka ale było już za późno... mała miała pępowinę wokół szyi i podczas obracania udusili ją... mi ta metoda nigdy się nie podobała
Co do tych świstków i papierów to ja tez nie pomogę, bo nie mam o tym zielonego pojęcia
Ale jak pójdziesz citizen advice to napewno Ci pomoga i powiedzą co i jak, w końcu po to tam są;-)
Mi to obracanie też nie bardzo się podoba, w ogólę pierwszy raz o czymś takim słyszę, naprawdę juz chyba lepiej zrobić tą cesarkę niż godzić się na takie coś... ja jestem jednak dobrej myśli i wierzę że mały Noelki sam się ładnie obróci i będzie po kłopocie