Madzia, gdzie Ty tą betę robiłaś, że tak długo będziesz musiała czekać? Trzeba było na gilarską podskoczyć, to byś miała jeszcze dzisiaj. Ja bym szału dostała tyle czekać.
A z tymi facetamk to Wy macie ostre przeboje. Ale powiem Wam szczerze, że jak naczytam się takich historii jakie opisałyście, to zaczynam skakać z radości, że mam takiego męża, jakiego mam. Od alkoholu pod każdą postacią trzyma się na kilometr i nawet butelki do ręki nie weźmie, a co dopiero do ust. Nie ćpa. Nie chodzi na "meczyki". Nie znika z domu, nie wymyka się. Każdą wolną chwilę spędzamy razem. Jest uczynny i zawsze stara się mnie zrozumieć. Ma tylko dwa mankamenty - pali fajki, ale o to nie mogę mieć pretensji, bo jak się poznaliśmy, to ja też kopciłam i to paczkę dziennie i drugi mimus - bardzo zmęczony wraca z pracy i czasem, gdy oglądamy tv to pada jak mucha w okolicy godziny 21... Zaczyna wtedy uroczo pochrapywać i charakterystycznie się przebudza mówiąc "nie śpię, nie śpię!" i robi taką slodką minkę

Czasem jestem o to zła, ale on na prawdę ma prawo być zmęczony...
Niezazdroszczę Wam problemów. Ale na pewno da się je rozwiązać. Bo przecież obie strony chcą być szczęśliwe i dawać szczęście

Dacie radę
