Opiszę troszkę moja historię. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę Staramy się o dziecko od ok roku. Wcześniej mąż nie chciał bo twierdził, że mamy jeszcze czas. Myślał, że to takie proste jak zrobienie jajecznicy na śniadanie. Moje zdziwienie było przeogromne kiedy okazało się, że udało się w drugim cyklu starań. Niestety nie dane było się nam cieszyć zbyt długo. Kilka dni po zrobieniu testu z pozytywnym wynikiem dostałam okropnych bóli i krwawienia. Znalazłam się w szpitalu z podejrzeniem ciąży pozamacicznej, ponieważ betaHCG było podwyższone, a nie znaleźli w macicy pęcherzyka ciążowego. Spędziłam tam 3 okropne dni będąc traktowana jak kobieta gorszej kategorii. Beta spadała, więc stwierdzili ciążę biochemiczną. Lekarz użył stwierdzenia, że "była to jakaś forma ciąży". Poczułam się jakbym była przez chwilę w ciąży z kosmitą... Obca forma życia... Wyszłam ze szpitala i poczułam się dobrze, fizycznie i psychicznie. Przynajmniej tak mi się wydawało. Po jakimś czasie zaczęły dziać się ze mną dziwne rzeczy. Na przedramieniu pojawił mi się rumień guzowaty, drętwiała mi lewa noga, bolały mnie stawy, kości, kręgosłup. Miałam okropne bóle głowy, otępienie, poczucie odrealnienia. Z czasem objawy zaczęły się pogłębiać. Doszły zaburzenia równowagi, widzenia, drętwienie,mrowienie, pieczenie wszystkich kończyn. Nudności, wymioty, biegunki. Ogarnął mnie całkowity ból istnienia. Miałam ogromne napady paniki, podczas których myślalam, że umieram. Lekarze nie traktowali mnie poważnie. Później podejrzewali toczeń, borelioze, stwardnienie rozsiane ale badania nie potwierdziły niczego, a miałam ich całe mnóstwo. Padła diagnoza: nerwica lękowa z objawami somatycznymi. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że to na 100% nerwica. Pół roku brałam leki antydepresyjne ale nie pomagały więc je odstawiłam. W tej chwili czasem jest lepiej czasem gorzej ale nigdy nie czuje się dobrze. Długi czas bałam się próbować zajść w ciążę, z obawy, że to jakaś ukryta choroba np borelioza bo podobno często nie wychodzi w badaniach. W tym miesiącu podjęliśmy z mężem pierwszą próbę od wielu miesięcy. Stwierdziliśmy, że czas ucieka za szybko, żeby się bać. Tylko, że ja znowu zaczynam wariować, że jestem chora i że znowu skończy się tak jak wcześniej [emoji852]️ Przepraszam, za taki długi wpis...