Hej,hej
Od 7 rano próbowałam się zalogować i nie mogłam
Limonka, Jugosława
Postanowione! Zrobię te Wasze ciasto - brownie z wisniami!

Pycha!!! Musze je mieć! I zjeść nawet sama

A co do zgubienia się... mogę podać Ci rękę

Byłam w pracy na wycieczce i razem z moją przyjaciółką po skończonym pokazie fontan poszłyśmy do WC oczywiście

A była nas cała grupa, autobus niby nie był daleko...I jak wyszłyśmy z tego kibelka- tra ta ta gadka szmatka, poszłyśmy za jakąś kobietą w białej kurtce, bo myślałyśmy, że to nasza koleżanka. Idziemy i idziemy, ona dochodzi do jakieś grupy..Ludzi nie znamy, a oni po niemiecku nawijają! Oczywiśćie to nie była ona

Pal licho ją, ale nie mogłyśmy ani wrócić na miejsce obok Wc ani znaleźć naszego autobusu..gdzieś z drugiej strony był

W końcu zadzwonił do mnie kolega i pyta się - Gdzie jesteśmy? A ja taka zdenerwowana, bo prawie pól godziny latałyśmy jak kot z pęcherzem, no i strach, że pojechali bez nas. Niby tylko Czechy, a nie Meksyk, ale mimo wszystko

Więc taka zdenerwowana do niego krzyczę: My? Gdzie Wy jesteście? A on: no w autobusie. Nerwy mi puściły i do niego krzyknęłam: A gdzie jest k...wa ten autobus?
Czizez, do dziś to pamiętam, bo w pracy w ogóle nie klnę, a już na pewno nie do kolegi starszego piętnaście lat

No ale on był tak przerażony, że nie ma jego ulubionych koleżanek z pracy, że jeszcze mnie uspokajał i wysłali po nas dwóch sprytnych kolegów i się znaleźliśmy

Do dziś w pracy nam to wypominają
Karola
U mnie pogoda ciut lepsza, bo nie pada, a czasem nawet wyjdzie słońce

Nacieszyłaś się mężem wczoraj?
Julia
Jak córeczka? Przeszło jej?
Nie lubię poniedziałków
