reklama

Staraczki ze stażem ponad rok

Cześć dziewczyny. Mogę dołączyć? Mam 34 lat i 8 letniego syna. Od grudnia 2015 staramy sie o kolejnego dzidziusia. Przez ten czas bylam w ciąży 3 razy. Jak sie domyślacie nie skończyło się to dobrze. Za każdym razem ciąże konczyly sie poronieniem samoistnym w 6-7 tygodniu.
Byly cykle z termometrem w ręku, byly tez takie na totalnym luzie.
Jestem po szczegolowym przeglądzie u hematologa i najprawdopodobniej przyczyną naszych niepowodzeń byla moja zwiekszona krzepliwosc krwi. Na codzień biore odpowiednik polskiego acardu a po pozytywnym tescie mam sie zgłosić po heparyne....
Pozdrawiam serdecznie i wierzę że jeszcze nam sie wszystkim uda[emoji177]

Pewnie witamy :) czyli tez nie ciekawa sytuacja :/ ważne ze są już jakieś przyczyny i możecie działać w tym kierunku. Trzymam kciuki !!
 
reklama
haha leje z nas :) ja czasem tez tak robie ;p

standardowo od 8dpo testuje :) i tez pod kazdym mozliwym katem, oswuietleniu plus negatyw w programie graficznym ;)

Hahah nooo tak się może skończyć u mnie [emoji23] domaluje sobie kreskę kupię lalkę gadajcie i heja do przodu [emoji23]
Tylko ze ja nie mam tak fajnie żeby się starać co miesiąc ...
mój mąż jest co 8 tyg w domu i teraz starania będą dopiero w lutym [emoji849]

w UK, sa takie modne, wielkosci i wygladem przypominaja zywe niemowle, na glowkach maja wloski, rzeski, nawet malenkie paznokietki, sa piekne.... i straszne!!!

No właśnie wcale nie musi, to mnie martwi. Gdybym wiedziała na 100%, że się kiedyś na pewno uda, to bym się wyluzowała, ale przecież nie jest powiedziane, że się uda. Niestety... wiem, że powiało pesymizmem, ale no... takie są fakty, przecież niekażda kobieta jest matką. Kiedyś czytałam taki wywiad z pewną dziennikarką, która bardzo długo starała się o dziecko, niestety nigdy jej się nie udało. Dziś ma prawie 60 lat i pięknie powiedziała: „to nieprawda, że nie jestem matką! Jestem! Mój synek ma na imię Mikołaj, jest taki malutki, malutki, że schował się głęboko w moim sercu i nigdy nie chciał stamtąd wyjść”. Tak więc dziewczyny, nigdy nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy gorsze, jako „niematki” lub dla tych, które już dzieci mają jako kobiety niezdolne do rozrodu.

peklo mi serce! :(
Wiem, ze mam juz dzieci, i jestem w tej "lepszej" sytuacji, ale mi serce placze od lat 15 za corka, jestesm mama Hani, bez Hani :(
jestesmy nawet zdecydowani na adopcje, ale tez jakos ciezko mi uwierzyc, ze sie uda!

Trzymam kciuki za testujace!
 
Cześć dziewczyny. Mogę dołączyć? Mam 34 lat i 8 letniego syna. Od grudnia 2015 staramy sie o kolejnego dzidziusia. Przez ten czas bylam w ciąży 3 razy. Jak sie domyślacie nie skończyło się to dobrze. Za każdym razem ciąże konczyly sie poronieniem samoistnym w 6-7 tygodniu.
Byly cykle z termometrem w ręku, byly tez takie na totalnym luzie.
Jestem po szczegolowym przeglądzie u hematologa i najprawdopodobniej przyczyną naszych niepowodzeń byla moja zwiekszona krzepliwosc krwi. Na codzień biore odpowiednik polskiego acardu a po pozytywnym tescie mam sie zgłosić po heparyne....
Pozdrawiam serdecznie i wierzę że jeszcze nam sie wszystkim uda[emoji177]
Dolanczaj smialo,mam 35 lat i tez 8 letniego syna,o druga ciaze staram sie ponad 2 lata,czy milion cykli czy jakos tak nawet nie licze by sie nie dolowac
 
W uk gdzie mieszkam nie ma opcji bety,tu generalnie nie ma zadnych opcji...no ale z drugiej strony sobie mysle ze majatek zaoszczedzilam bo bym pewnie co miesiac na bete latala

Ja u siebie to nawet nie wiem gdzie iść prywatnie na betę. Jak miałam inseminacje, to dosłałam skierowanie. Po dwóch tyg kazali mi zrobić, w dodatku zrobiłam ją i w ten sam dzień dostałam @, nawet nie poszłam odebrać wyniku. Zadzwoniłam do kliniki i mówię, ze nie idę po te wyniki, bo po co skoro mam @, a babka do mnie mówi: „a to nic nie szkodzi, po inseminacji mieliśmy takie przypadki, ze @ się pojawiła, a beta pozytywna”. No i w tym momencie wyobrażacie sobie? Jak już pogodziłam się z porażką, to ta we mnie znowu obudziła nadzieje. Tym bardziej, ze testy były lekko pozytywne cały czas (po zastrzyku z gonadotropiny). Mówi do mnie, ze sprawdzi żebym poczekała chwile na linii, zapodała mi melodyjkę Beethovena... siedzę słucham i mam w głowie 1000 myśli, No ale za niecałe dwie minutki rozwiała moje nadzieje. W zasadzie to wiem, ze mało was to obchodzi, ale skoro już tu jestem to se pogadam chociaż [emoji16] i to była jedyna beta w moim życiu jak dotychczas. [emoji16]
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry