ritta ja miałam tak beznadziejna promotorke ze więcej latałam o zmiane jej....niż skupiałam się na pracy......tak się jedza na mnie uwziela ze wogole nie odpisywala nawet na meile....a jak poszlam na skarge do dziekana to się wszystkiego wyparla...ona potrafila mi powiedzieć na seminarium ze jak mysle ze cokolwiek u niej zalicze to się grubo myle......wiec zaczelam zbierac wszystkie potwierdzenia wysylanych meili...ludzi ktorrzy słyszeli moje rozmowy z nia itd......miałam 2 komisje o zmiane jej....kazda z komisji trwala ponad godzine czasu...z dziekanem, prodziekanem, promotorka i moja opiekunka grupy plus oczywiście świadkowie którzy potwierdzali moja wersje a nie jej...czułam się jak w jakims sadzie.....wkoncu sprawa stanela na tym ze dziekan powiedział ze ma dość tego i ze zgadza się na zmiane pod warunkiem ze to on będzie kontrolowal moja prace.....i tak po zmianie promotora wystarczyl mi miesiąc na napisanie całej pracy plus obrona....a przy tej babie przez poltora roku nie miałam nawet planu zaakceptowanego.......
stad moje podejście negatywne do pracy mgr.......ale się rozpisałam hihi.........
blue......ja gdybym wizyte u gina miała w inny dzień niż piątek to tez wszystko na miejscu bym miała zrobione....a tak to w weekendy nie robia zadnych analiz wiec do poniedz. moje probki by nie wytrzymaly.......swoja droga jak szlam się zarejestrować i powiedziałam ze jestem w ciąży to te baby same powinny pomyslec o tym logicznie i dac mi wizyte w tygodniu a nie....i tak wyszlo ze musze trochę polatac po lekarzach......bo ja nie miałam o tym pojęcia a baby w przychodni sa bezmyślne


stad moje podejście negatywne do pracy mgr.......ale się rozpisałam hihi.........
blue......ja gdybym wizyte u gina miała w inny dzień niż piątek to tez wszystko na miejscu bym miała zrobione....a tak to w weekendy nie robia zadnych analiz wiec do poniedz. moje probki by nie wytrzymaly.......swoja droga jak szlam się zarejestrować i powiedziałam ze jestem w ciąży to te baby same powinny pomyslec o tym logicznie i dac mi wizyte w tygodniu a nie....i tak wyszlo ze musze trochę polatac po lekarzach......bo ja nie miałam o tym pojęcia a baby w przychodni sa bezmyślne
A co do operacji Synka to trzymam kciuki bardzo mocno i jestem pewna ze wszystko bedzie dobrze.Glowa do gory