Przepraszam, że Was zaniedbałam, ale miałam intensywny weekend i dopiero dzisiaj jako tako mam czas

Byliśmy u teściów, mój mąż na wieczorze kawalerskim był bo za tydzień mamy weselicho. Wcisnęłam się w 1 sukienkę!!!

Brzuch już trochę większy jednak...
Majdaczku kochana dziękuję, że mnie tyle razy wywoływałaś. Jak się czujesz? W czwartek masz wizytę, tak? Prosisz już o L4? Ja wizytę mam 20 września dopiero... Nie martw się, ja też mam obawy i też nie widziałam serduszka, ale może lepiej się nastawić pozytywnie? Pewnie się okaże, że wszystko w porządku, a pamiętaj, że fasolka nie lubi złych emocji... Wiem, że łatwo się mówi, ale postaraj się. Włącz sobie wesołą muzykę, i postaraj się myśleć o pozytywach. :*
Ja czuję się dobrze fizycznie. Ale z psychiką gorzej. Ostatnio tak mnie łatwo doprowadzić do płaczu, że sama siebie nie poznaję. Miała któraś z Was tak? Już kilka razy mężowi się popłakałam, a wczoraj jechałam autobusem i dostałam mandat bo najpierw usiadłam bo był duży tłok i nie chciałam stać i zanim znalazłam bilet był kolejny przystanek i kontrola. Rozpłakałam się w autobusie, powiedziałam kanarowi, że nie ma serca bo od razu do niego podeszłam powiedziałam co i jak. Może i moja wina, bilet powinno się od razu kasować, no ale kurde. Jak jakaś głupia się popłakałam i miałam gdzieś, że ludzie się patrzą. Mam nadzieję, że nie będzie to trwało do końca ciąży, w ogóle myślałam, że huśtawka hormonalna to mit. PMS miałam zawsze łagodne, nie należę do tych co wrzeszczą na swojego faceta przed okresem. A teraz to jakaś masakra...
Widziałam jakie tu cuda się dzieją!!!
Gratuluję komu jeszcze nie gratulowałam -
Dominika, Niemartwsie Gratuluję!!!