Soglam spróbuj kiślu.
Iwasku widzisz ten durny cap (czyt. kot) już 3ci raz wyleciał nam z mieszkania. Poprzednie dwa było od strony podwórka i ostatni wyskok zaliczył jakoś 2 lata temu, gdy wyskoczył w piątek, ja w niedzielę cały dzień siedziałam u swojego (jeszcze razem nie mieszkaliśmy), wracam , wpadam do domu pytam się siostra jest? nie ma, kot jest? nie ma. Wyleciał równie szybko jak wpadłam do domu zaopatrzona w puszkę kociego jedzenia, tabletki z kocimiętką i latarkę bo wiedzieliśmy gdzie dureń jest ale wyjść nie chciał. 3 dni poza domem to mu już głód w oczy zajrzał. Usłyszał stukanie łyżki w puszce i wylazł dzięki czemu z prędkością światła go złapałam. Mama zleciała po schodach bo całą akcje z okna oglądała, a ten się szarpał, więc nie zabrałabym się z idiotą puszką, tabletkami i wielgachną latarą. Dostał takie przysłowiowe lanie, żarcie, po czym z mamą kąpałyśmy go w wannie bo brudny od siedmiu boleści. Za pierwszym razem też wyskoczył przed weekendem, akurat siedziałam u ciotki bo dziadek w szpitalu leżał. Prócz tego kretynka małego mamy jeszcze dwa starsze koty i właśnie najstarszy latem po 22 więc przyciemno siedział na oknie w kuchni i strasznie zaglądał w dół, jakby coś zobaczył. Ojciec kota odsunął, patrzy a ten mały podbiegł pod nasz samochód. Matula przed kilkunastoma minutami wyszła z kąpania, wyleciała z koszulce na ramiączkach, w króciutkich spodenkach i kapciach i klękała na ziemi by kota wyciągnąć spod naszego własnego auta.
Teraz mamy nadzieję, że jak rozwiesi się ogłoszenia ktoś go widział i wie gdzie jest, albo może wziął do domu, bo brzydki on nie jest, a wręcz ładny, przyjemny pyszczek i ogólnie postawa ładna. Więc jeśli kto go wziął zobaczy ogłoszenie i da znać. Moja siostrzenica od 3ech dni nic tylko ryczy biedna.