Ael, niektórzy faktycznie mówią, że nie chcą i nie chcą, ale masz rację, że większość się boi i boi się przyznać. Mój na początku też nie chciał, bo się bał, że nie będzie umiał wychować na dobrego człowieka. A teraz... O matulu, szał. Dziś na mnie nakrzyczał, że mam odpocząć

A jabłuszka kwaśne robiłam, same z siebie, bez żadnych dodatków i sztucznych barwników

Fifka, może będę niepopularna, ale... Sama nigdy bym się nie poddała aborcji. Ale nie potępię nikogo, kto się podda, bo np dziecko z gwałtu, czy ma nieuleczalne wady, które zmuszą kogoś do opieki przez całe życie. Bo. Ktoś może być za słaby na donoszenie dziecka gwałciciela, za słaby psychicznie. A dziecko obarczone jakąś chorobą w końcu straci kochających rodziców, którzy się nim będą opiekowali i trafi do instytucji, która niekoniecznie będzie się nim super zajmować. Zupełnie inaczej też jest, jak ciąża zagraża życiu matki. I to są te sytuacje z ustawy. Nie popieram, ale nie potępiam. Ale jak ktoś mówi, że usunie, bo wakacje, a bo figura, a bo coś, to proponuję usunąć mózg przy okazji. No i jeszcze jedno... Dom Dziecka to nie jest fajne życie, a te dzieciaczki często nie mają unormowanej sytuacji prawnej i o adopcję ciężko u nich.