wiecie.. u nas po prawie 2 latach staran seks na zawolanie nie sprawia frajdy. Jest to bardziej czynnosc techniczna i juz nie mam nadziei, ze to sie zmieni. Ja to w ogole jestem od jakiegos czasu obrzydzona seksem i jak o nim mysle to mi sie niedobrze robi. Zmieni sie pewnie dopiero jak zaciaze i seks juz nie bedzie mial zadnego celu poza przyjemnoscia.
no moze dzis sie uda bzyknac... nigdy nie wiadomo. Choc jesli owulacja byla we wtorek to nie bardzo jest sens. No nic. Moze sobie odpoczne od czekania na @/II i doszukiwania sie objawow.
she - trzymam kciuki!
dagne - z tym rozluznieniem to latwiej powiedziec niz zrobic po tak dlugich staraniach. Ja przez te 18 miesiecy nauczylam sie mojego ciala na pamiec, juz nie musze robic testow owu i mierzyc tempki, zeby wiedziec kiedy mam woulacje, bo moje cykle sa jak w zegarku. No i nawet jak nie bede tego robic, to bede widziec co jest grane i i tak sie bede spinac. Juz probowalam. Jedyne co to wazne, zeby miec w zyciu cos oprocz staran - prace, szkole, hobby. Ja od stycznia pracy nie mam, chodze na francuski codziennie na 4 h ale potem zostaje 20h myslenia... chociaz przyznam, ze coraz bardziej mam ochote rzucic to wszystko w diably i wbic sobie do glowy, ze dziecka nie bedzie i juz, mimo ze biologia mowi, ze wszystko ze mna i z M. jest ok. wrrrr
no moze dzis sie uda bzyknac... nigdy nie wiadomo. Choc jesli owulacja byla we wtorek to nie bardzo jest sens. No nic. Moze sobie odpoczne od czekania na @/II i doszukiwania sie objawow.
she - trzymam kciuki!
dagne - z tym rozluznieniem to latwiej powiedziec niz zrobic po tak dlugich staraniach. Ja przez te 18 miesiecy nauczylam sie mojego ciala na pamiec, juz nie musze robic testow owu i mierzyc tempki, zeby wiedziec kiedy mam woulacje, bo moje cykle sa jak w zegarku. No i nawet jak nie bede tego robic, to bede widziec co jest grane i i tak sie bede spinac. Juz probowalam. Jedyne co to wazne, zeby miec w zyciu cos oprocz staran - prace, szkole, hobby. Ja od stycznia pracy nie mam, chodze na francuski codziennie na 4 h ale potem zostaje 20h myslenia... chociaz przyznam, ze coraz bardziej mam ochote rzucic to wszystko w diably i wbic sobie do glowy, ze dziecka nie bedzie i juz, mimo ze biologia mowi, ze wszystko ze mna i z M. jest ok. wrrrr

Ostatnia edycja: