hej dziewczynki,
Czytam Was od czasu do czasu,ale wiadomo jak jest z czytaniem przez komórkę..
Ale od wczoraj mam kompa z netem, więc dzisiaj nadganiam na forum

Co do Acardu, ja nie jestem zwolennikiem brania czegoś na własną rękę, Bo acard jest właśnie na rozrzedzenie krwi, ja właśnie robię badania w kierunku Zespołu antyfosfolipidowego i jeżeli wyjdą źle, będę dostawać w brzuch do końca zastrzyk na to, żeby krew moja właśnie była ok, ale z własnej nieprzymuszonej woli - nie będę brała nic. Nie czarujmy się - to może szkodzić dziecku, jak i nospa. Ale każdy ma swój rozum i robi co chce.
Jestem nadal w szpitalu. Nie wiem do kiedy tu zostanę, ale jedna z opcji zakłada, że do stycznia. Jest tu mój ginekolog prowadzący, bardzo dba o moje maleństwo i chce wszystkiego dopilnować. Mam mieć sprawdzaną szyjkę częściej, żeby się nie otworzyła. Szwu profilaktycznie mi nie założą, jak było na początku mówione, bo mój Dr był na kongresie w Wiedniu i na podstawie najnowszych badań itd okazało się, że jeżeli szyjka nie zaczyna się otwierać, skracać to pomimo wcześniejszej historii pacjentki nie zakładać szwu, bo on wtedy dopiero może ją podrażnić i spowodować, że będzie po prostu gorzej. Więc obserwacja i szybkie działanie, a nie profilaktyka.
Posiew wyszedł mi w miarę przyzwoicie, coś tam jest - ale takie bakterię, które nie wymagają leczenia antybiotykami.
Czekam jeszcze na wyniki badań w kierunku tego właśnie Zespołu Antyfosfolipidowego i w sumie chyba tyle.
Z leków mam lutkę dowcipną 2x2 i miałam do dzisiaj nospę 3x1, ale brzuszek nie boli mnie przestałam krwawić i plamić, więc odstawiamy nospe i spokój. Ewentualnie doraźnie mam brać. I leżakuję... Czekam na usg, może mi zrobią jeszcze w tym tygodniu

Było by miło, ale wiadomo - za częste nagrzewanie dzidziusia wskazane nie jest.
Buziaki dla Was kochane, walczę dalej.
Mój Aniołek Staś czuwa nade mną i moja kruszyneczka również. Tym razem musi być dobrze!