• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
90_natka niestety nie rodzę siłami natury bo nie mogę. Po pierwsze mam wadę wzroku, po drugie kilka lat temu przeszłam operację na kręgosłup i mam implanty. Każdy wysiłek większy może powidować ucisk na kręgosłup i niestety kalectwo jest wysokiego ryzyka. No a po trzecie moje dziecko jak do tej pory jest ułożony pośladkowo. Główką leży na mojej wątrobie. Maję rodziłam sn bo była malutka i większego wysiłku nie było. Teraz gdybym tylko mogła to zależałoby mi na rodzeniu sn. Większy wysiłek jest i ból też ale praktycznie od razu możesz zajmować się dzieckiem. A cc się nie boję, tyljo chodzi o to że nie będę mogła od razu zająć się maleństwem a i tak wstawać od razu nie można. Jak sobie pomyślę bratową która leżała plackiem po cc, nie miała na nic siły i ja byłam z nią i opiekowałam się Michasią to mnie aż przeraża. Bo kto mnie pomoże jak mąż będzie musiał być w pracy? Moja mama, siostra i bratowa też w pracy ehhh wolę o tym nie myśleć bo mi się płakać chce.
 
reklama
Oj pracy mam, szczególnie w tym tyg, bo nieoczekiwanie na szybko wpadły 2 zamówienia na piniaty :) Gdybyście znały kogoś kto chce zrobić taki prezent śmiało piszcie, wysyłka również mozliwa:) .Dziewczyny które nie widziały piniat i ozdób świątecznych : Ewelina Sicińska znajdziecie mnie na fb .
Na ciążę się nie nakrecam, jutro rejestruje się do ordynatora, zobaczymy co powie.A testować nie testuje @ ma być 2.12..bety też robić nie będę, bo w poprzedniej ciąży rosła prawidłowo a i tak nic z tego nie wyszło. .
 
Kamkaz też bardzo chciałam rodzić sn, ale nie udało się. Trudno... Z perspektywy czasu wiem, że to było najlepsze rozwiązanie i do dziś drżę jak pomyślę o tym, że gdybym nie zgłosiła się wtedy na oddział to Julki mogłoby z nami nie być bo dzień wcześniej na wizycie niby było wszystko dobrze... Co do samego cc to prawda, nic przyjemnego ale wszystko jest do przeżycia. Po cc dopóki nie masz siły to możesz oddać dziecko pod opiekę połóżnych, spokojnie. A co do wstawania to jeśli będziesz tylko chciała i będziesz miała siłę to jak zlecą kroplówki to już możesz próbować wstać. Ja o 14 byłam na sali po cc, a o 18.00 skończyły się kroplówki i poprosiłam o zdjęcie cewnika i poszłam do toalety, zaraz potem byłam już u Julki (leżała w inkubatorze) i o 20 ponownie na pierwsze karmienie. W nocy położne przychodzą bardzo często i w te pierwsze dwa-trzy dni pomagają. Będzie dobrze :) zresztą, jak tylko zobaczysz maluszka to siły same przyjdą :)

Chciejka to && za dobre wieści od ordynatora :)
 
KAMKAZ kochana ty to sobie zawsze powód do zmartwień znajdziesz!!!! tylko cię przez kolano przełożyć! nic się nie martw ból wcale nie jest taki straszny. Ja miałam cc o 14.30 z tym ze narkozę ogólną obudziłam się ok 17 mąż przyniósł małego potem odniósł do inkubatora ja znów zasnęłam i jak tylko się obudziłam o 6 rano od razu o małego poprosiłam i już został ze mną.. zjedli mi cewnik i już było ok:) więc nie ma co się denerwować na zapas:)


chciejka a nie pytałaś lekarza żeby profilaktycznie ci rozpisał acart czy jakieś leki??
 
Bafinko to nie to że szukam powodów do zmartwień. Nigdy z cc do czynienia nie miałam. Tylko tyle co widziałam u bratowej. U nas w szpitalu jest tak, że dziecko po porodzie jest z matką na sali. No chyba jakiś komplikacji.
A dlaczego Wasze dzieci po cc trafiły do inkubatorów?
 
Kamkaz można oddać pod opiekę położnej dziecko na kilka godzin, dziewczyna z którą leżałam na sali tak zrobiła. Zresztą nawet na stronie szpitala o tym piszą jeśli dobrze pamiętam :)
Ale nawet jak nie chcesz oddać a nie będzie miał kto Ci pomóc to nasze położne w większości przypadków to naprawdę super babki i bardzo pomocne. Do mnie przychodziły co godzinę czy czegoś nie trzeba albo czy nie pomóc z dzieckiem. A mi akurat ta pomoc była bardzo na rękę bo miałam problem z kp na początku bo mała nie miała prawidłowego odruchu ssania.
Moja mała była w inkubatorze pierwszą dobę bo nie trzymała temperatury ciała i miała wysokie tętno. Ale u mnie było cc na cito-nawet na czczo nie byłam a świeżo po obiedzie-bo zapis ktg był słaby i podczas usg wyszło bezwodzie.
 
Bafinko już w szpitalu przy 2 poronieniu ordynator mówił mi o tym, więc pewnie coś przepisze. A Tobie bafinko cos wyszlo z tych wszystkich badan? Przepraszam , bo na pewno pisalas tylko ja taka malo obecna ostatnio jestem.
Jeszcze o czymś mówił ale nie pamiętam. Dziewczyny 21 grudnia będzie rok od 1 straty. Jak ten czas leci, a takie sytuacje na zawsze zostaną wyryte w głowie. Jak ja się cieszę, że was znalazłam :-) .
 
Heeeeeeeeeeeej dziewczyny ;]

Wieki mnie tu nie było, mam nadzieję, że u Was wszystko ok.

Jak tam nasze ciężarne?

Kamkaz, ja widzę, że Ty póki nie urodzisz to się nie uspokoisz :D
Ja miałam CC i było ze mną kiepsko parę dni ale to dlatego, że byłam wykończona po sn. Inne babeczki bardzo szybko śmigały jak ta lala. Po wyjściu do domu na pewno już będziesz w stanie zrobić wszystko przy sobie i bobasie a w szpitalu w razie co są pielęgniarki :)



Pozdrawiam cieplutko ;]
 
reklama
Colly witaj :)) jak u Ciebie sytuacja? Opowiadaj...:)
Dzień doberek wszystkim:))
Ja dziś od 6 nie śpię. Musiałam wstać i pomóc namie ogarnąć się do pracy bo ma awarię lewej ręki. Ani dobrze się umyć, ani ubrać ehhh... A że ja w tym mogę Jej pomóc to wstaje. Pranie wczoraj zrobiłam (część) to mąż powieszał bo mama ręki nie podniesie, mnie lekarka zabroniła więc trudno się mówi. Dzisiaj chyba zawiozę ją do lekarza i zobaczymy co Jej powie.
Jeśli chodzi o cc to absolutnie nie martwię się tym, że w domu nie dam rady. Dam i ja o tym wiem. Muszę dać i tyle.
Boję się tej pierwszej doby po cc. Bo potem jak będę mogła chodzić to już luzik. Tylko ten czas co będę musiała leżeć ehhh... Może macie rację że niepotrzebnie się denerwuję. Bratowa też mnie trochę nastraszyła i widziałam u niej co i jak ale wiadomo. Ona w nocy miała cc ze względu na wysokie ciśnienie więc może też i przez to tak się czuła. No nic zobaczymy.
(jak miałam urodzić Maję też mi doradzali aby urodzić przez cc po co się będę męczyć,mimo że Ona taka malutka była. A to taki straszny ból...) postawiłam na swoim i rodziłam sn. I wcale takiego wielkiego bólu nie było. Wiadomo skurcze bolesne były ale znowu bez przesady. I absolutnie mojej decyzji nie żałuję. Mąż był wtedy przy mnie i o stokroć większy jest ból po stracie swojego dziecka od bólu fizycznego i nikt mi nie powie że jest inaczej. Przynajmniej ja tak miałam.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry