Kamkaz...wczoraj już nie iałam za bardzo jak pisać ale dziś powtórześ, BRZUSZEK ślicznY!!!!! Oj jak ja bym chciała być już tak daleko jak TY. Ja pomimo moich wiecznych mdłości, mojej senności, kiepskiego samopoczucia i różnych innych dolegliwości mam straszny stres, ze coś jest nie tak, że się nie uda. Najchętniej chodziałabym podejrzeć Fasolę codziennie, wtedy jakoś bym funkcjonowała.
Jeśli Cię coś niepokoi, choć wiem, że na pewno jest wszystko dobrze to zawsze możesz pojechac na IP. Ja tak robiłam w poprzedniej donoszonej ciąży, jak się stresowałam jechałam do szpitala, coś im tam nawciskałam, miałam ktg, usg i wracałam do domu. No ale ja panikara jestem :-)