Endi witam Ciebie i zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Ja miałam zabieg łyżeczkowania w 9tc, zarodek się nie rozwijał, na wypisie ze szpitala także mi napisali puste jajo płodowe. Przyczyn może być wiele, u mnie także podejrzewano wadę genetyczną, nie wiem czy zwalałabym winę na stymulację owulacji, bo jakby z tej strony patrzeć, jeżeli jest problem z owulką, to bez leków mogłabyś bardzo długo czekać na ciążę, a gdyby te leki były groźne dla przyszłej dzidzi, to pewnie byłyby zakazane.
Co Ci mogę powiedzieć, ja na Twoim miejscu zrobiłabym sobie podstawowe badania krwi tj morfologia, badanie moczu, sprawdziłabym także czy nie ma stanu zapalnego, dodatkowo uważam że warto zrobić badanie na toksoplazmozę i podstawowe TSH na tarczycę.
Prawie żadna z nas nie chce czekać po straconej ciąży, bo nagle nasze marzenia zostają nam zabrane. Mi po zabiegu kazano czekać 3 cykle ze staraniami, dużo się naczytałam na ten temat, na początku chciałam poczekać na pierwszą @ (przyszła po 42 dniach) żeby wiedzieć że ciało wraca do siebie, no i że endometrium się odbudowało (endometrium to taka wyściółka macicy w której zagnieżdża się zarodek, aby dobrze się zagnieździł musi być odpowiednia grubość. Przy łyżeczkowaniu całe to endometrium zostaje "wybrane" i musi narosnąć od nowa - u mnie miesiąc po zabiegu endometrium było za cienkie).
Chciałam zacząć się starać w drugim cyklu po @, ale spóźniłam się na owulkę, no i tak przyszła druga @. Następnie już rozpoczęłam normalne starania (czyli po dwóch @), pierwszy cykl był nieudany. Na początku następnego cyklu (czyli 3 @ po zabiegu) dowiedziałam się że mam chorą tarczycę (sama sobie zrobiłam badania, lekarze nie kazali, okazało się że przechodzę chorobę "bezobjawowo") i jest wysokie prawdopodobieństwo że to tarczyca była jednak odpowiedzialna za stratę i że historia może się powtórzyć jeżeli nie zacznę się leczyć. Poszłam do endokrynologa który powiedział żeby nie starać się aż nie podleczę tarczycy, czyli kilka cykli odpuścić - z mężem jednak postanowiliśmy, że nie będziemy się specjalnie przykładać, ale też nie będziemy się zabezpieczać no i w tym cyklu się udało ;-).
Kochana, nie ma reguły. Można zajść w ciążę drugi raz od razu i może być wszystko ok, a można czekać dłuugo, zajść i ponownie przeżyć tragedię. To jest każdego indywidualny wybór kiedy zdecyduje się zacząć staranka - także powtarzałam sobie, że zacząć się starać nie znaczy zajść, a jeżeli organizm nie będzie gotowy na nową ciążę to zwyczajnie w nią nie zajdę. Co jednak bym poleciła, to badania o których napisałam wyżej.
Przy "przeciętniej" owulce, jeżeli pęcherzyk miał ok. 8mm, to owulka powinna wystąpić około tygodnia od tego czasu jak dobrze pamiętam. Należy jednak pamiętać że każde jajeczko w każdym cyklu może rosnąć z inną prędkością, jak dobrze pamiętam, do owulacji dochodzi gdy jajeczko ma ok.20-22mm. Jeżeli czujesz się gotowa i chcesz podjąć taką próbę znając stanowisko lekarzy, to nie ma na co czekać.
Trzymaj się i pisz jeżeli leży Ci coś na serduchu.