• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Witaj Endi, Twoja historia bardzo przypomina moją ale chyba jest jakaś nieścisłość. Miałaś zabieg 16 marca czy maja? Bo napisałaś marca ale później jest informacja że czekasz na @ więc pewnie jakiś błąd się wkradł. Ja również miałam puste jajo płodowe, 14 marca wywołano sztucznie poronienie (10 tydzień ciąży) a 15 marca miałam zabieg. Na @ czekałam 6 tygodni. Do tego czasu lekarze nie kazali w ogóle współżyć by dać czas na wygojenie i odbudowanie śluzówki bo po samym zabiegu jest podatna na infekcje. Potem mieliśmy poczekać z zajściem jeszcze z dwa cykle ale już nie doczekałam. Bez mierzenia i obserwacji udało nam się zajść :) teraz fasolka ślicznie się rozwija, rośnie jak na drożdżach.
 
reklama
Przepraszam faktycznie mial byc 16 maj z tej radosci, ze bedzie owu wszystko mi sie pomieszalo ;) dzieki za uwazne przeczytanie mojego postu i zwrocenie uwagi ;)

Ja teraz jestem 6 tyg po zabiegu i dopiero wczoraj po raz pierwszy wspolzyslismy z mezem, wiec czas na reaktywacje byl hehe :D lekarz powiedzial ze wszystko sie dobrze poukladalo tam w srodku, nie ma zadnych miesniakow, torbieli itp. szyjka - bardzo fajnie no i 8 mm pecherzyk bez pomocy hormonów, chcialabym zeby mi rowniez sie tak szybko udalo jak tobie marta

A powiedz mi czy ty rowniez zazywalas jakies leki wspomagajace zajscie w ciaze?
 
Nigdy nic nie brałam. Wcześniej wspomagałam się tylko testami owulacyjnymi bo choruję na tarczycę i endokrynolog powiedziała że mogę przez kilka miesięcy nie mieć owulacji. I dlatego zaleciła testowanie byśmy wiedziały co i jak. Przed pierwszą ciążą staraliśmy się 5 cykli więc uważałam że nie trzeba niczym wspomagać.
 
Endi witam Ciebie i zapalam
[*] dla Twojego Aniołka. Ja miałam zabieg łyżeczkowania w 9tc, zarodek się nie rozwijał, na wypisie ze szpitala także mi napisali puste jajo płodowe. Przyczyn może być wiele, u mnie także podejrzewano wadę genetyczną, nie wiem czy zwalałabym winę na stymulację owulacji, bo jakby z tej strony patrzeć, jeżeli jest problem z owulką, to bez leków mogłabyś bardzo długo czekać na ciążę, a gdyby te leki były groźne dla przyszłej dzidzi, to pewnie byłyby zakazane.
Co Ci mogę powiedzieć, ja na Twoim miejscu zrobiłabym sobie podstawowe badania krwi tj morfologia, badanie moczu, sprawdziłabym także czy nie ma stanu zapalnego, dodatkowo uważam że warto zrobić badanie na toksoplazmozę i podstawowe TSH na tarczycę.
Prawie żadna z nas nie chce czekać po straconej ciąży, bo nagle nasze marzenia zostają nam zabrane. Mi po zabiegu kazano czekać 3 cykle ze staraniami, dużo się naczytałam na ten temat, na początku chciałam poczekać na pierwszą @ (przyszła po 42 dniach) żeby wiedzieć że ciało wraca do siebie, no i że endometrium się odbudowało (endometrium to taka wyściółka macicy w której zagnieżdża się zarodek, aby dobrze się zagnieździł musi być odpowiednia grubość. Przy łyżeczkowaniu całe to endometrium zostaje "wybrane" i musi narosnąć od nowa - u mnie miesiąc po zabiegu endometrium było za cienkie).
Chciałam zacząć się starać w drugim cyklu po @, ale spóźniłam się na owulkę, no i tak przyszła druga @. Następnie już rozpoczęłam normalne starania (czyli po dwóch @), pierwszy cykl był nieudany. Na początku następnego cyklu (czyli 3 @ po zabiegu) dowiedziałam się że mam chorą tarczycę (sama sobie zrobiłam badania, lekarze nie kazali, okazało się że przechodzę chorobę "bezobjawowo") i jest wysokie prawdopodobieństwo że to tarczyca była jednak odpowiedzialna za stratę i że historia może się powtórzyć jeżeli nie zacznę się leczyć. Poszłam do endokrynologa który powiedział żeby nie starać się aż nie podleczę tarczycy, czyli kilka cykli odpuścić - z mężem jednak postanowiliśmy, że nie będziemy się specjalnie przykładać, ale też nie będziemy się zabezpieczać no i w tym cyklu się udało ;-).
Kochana, nie ma reguły. Można zajść w ciążę drugi raz od razu i może być wszystko ok, a można czekać dłuugo, zajść i ponownie przeżyć tragedię. To jest każdego indywidualny wybór kiedy zdecyduje się zacząć staranka - także powtarzałam sobie, że zacząć się starać nie znaczy zajść, a jeżeli organizm nie będzie gotowy na nową ciążę to zwyczajnie w nią nie zajdę. Co jednak bym poleciła, to badania o których napisałam wyżej.
Przy "przeciętniej" owulce, jeżeli pęcherzyk miał ok. 8mm, to owulka powinna wystąpić około tygodnia od tego czasu jak dobrze pamiętam. Należy jednak pamiętać że każde jajeczko w każdym cyklu może rosnąć z inną prędkością, jak dobrze pamiętam, do owulacji dochodzi gdy jajeczko ma ok.20-22mm. Jeżeli czujesz się gotowa i chcesz podjąć taką próbę znając stanowisko lekarzy, to nie ma na co czekać.
Trzymaj się i pisz jeżeli leży Ci coś na serduchu.
 
dzieki za opisanie swojej historii, co do badan to mam pytanko, bo badanie na toxoplazmoze robilam przed sama ciazą i bylo ok czy teraz wynik moze byc inny? dodac ze nie mam nic wspolnego z kotami... a jezeli chodzi o badanie morfologii krwi to mam ok, mocz jutro ide oddac a badanie na obecnosc bakterii oddane wyniki w tym tyg. ale prawdopodobnie wszystko bedzie ok.
 
Endi jeżeli robiłaś niedawno to nie trzeba powtarzać wg mnie. Polecam przy jakiejś okazji zbadać jednak TSH (norma jest od 0,5 jak dobrze pamiętam do 4,2 - ale to jest dla wszystkich kobiet nawet tych z menopauzą - ja miałam 3,89 - czyli niby w normie a jednak choroba, TSH powinno wynosić prawidłowo ok 2).
 
Mnie gin dzisiaj powiedziała,że na razie mam nie robić żadnych badań. Fakt,że ja przed poprzednią ciążą miałam przebadane chyba wszystko! Teraz kazała łykać tylko ten kwas w większej dawce i wrócić do glucophage które brałam na insulinooporność. Powiedziała,że wyniki ze szpitala mówią same za siebie,że jestem zdrowa jak koń i nie ma co szukać dziury w całym! Ufam jej więc teraz tylko czekam, na @, na staranka, na szczęście....

Endi - dla Aniołka
[*]
 
Ostatnia edycja:
Witaj Endi wspolczuje straty i podziwiam za odwage... Jak wszystkie nasze Aniolkowe Mamusie :-)

wiecie Co ja mam jutro o 10:00 wizyte u nowego ginka, a mlody mi przyniosl dzis Papier z terminem rozmowy wstepnej Do gimnazjum o 10:15... No i tak dumna i blada mamuska przelozy wizyte u ginka... Heh mam nadzieje, ze sie dostanie ale mam stresa...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry