Mata-l to ale kawał sama sobie zrobiłaś z tą farbą!
Kochająca_mama30 cieszę się że się dobrze czujesz, wyniki na pewno będą ok, a lekarze i ich wypisywanie - cóż, ostatnio moja koleżanka była na USG i jej mały został oceniony na wagę 1,1 - 1,3 kg, a lekarz wpisał w kartę 1,5kg
Nanulika życzę powodzenia na dalszych naukach i egzaminie. Ja jak podchodziłam, miałam standardowe 30 godzin wyjeżdżonych ale zanim podeszłam do egzaminu stwierdziłam że mi za mało, wyjeździłam dodatkowe 6 i wtedy poszłam na egzamin - i o dziwo - zdałam za pierwszym razem, choć wydawało mi się to niemożliwe ;-). Dasz radę.
Piękne żarcie!! Mogę wpaść podjeść? :-)
Dziękuję Wam wszystkim za ciepłe słowa i troskę. Wczoraj oczywiście na początku zaczął się brzuch napinać, ale po badaniach w szpitalu tak jak ja się uspokoiłam ,tak i brzuch. U mnie w rodzinie to jest tak, że ja jestem zawsze tą osobą która nie okazuje paniki, przywołuje wszystkich do porządku i stawia do pionu, więc po takim dniu "udawania" że ja się trzymam najlepiej żeby inni też się w garść wzięli, chyba wieczorem moja psycha tego nie udźwigła no i się rozkleiłam. Dziękuję że mogłam Wam się tutaj pożalić, oczywiście jak skończyłam pisać posta to poszła rynna, nadal próbowałam spać ale mi nie wychodziło, zasnęłam dopiero koło 1-wszej w nocy ale nocka i tak była niespokojna. Wstałam o 8 i pojechałam do sklepu po składniki na ciasto drożdżowe z truskawkami i fasolkę po bretońsku, żeby zrobić żeby zawieźć rodzicom do jedzenia. U nich to gotowała tylko mama, tata z bratem nie gotują, a mają wystarczająco dodatkowo dużo innych obowiązków w związku z tym że mama nie może nic zrobić (dodatkowo generalny remont całej łazienki), więc stwierdziłam że chociaż tyle, chociaż w najbliższych dniach będę im żarełko jakieś przywozić co by im trochę łatwiej było. O 13tej padłam na ryj - i spałam półtorej godziny, dopiero po tej drzemce można powiedzieć że się trochę uspokoiłam.
Sama całej rodzinie wczoraj chodziłam i powtarzałam, że nie można mówić "Boże, dlaczego to się stało" tylko "Boże, dziękuję że się stało tak a nie inaczej", ale jak człowiek sobie uświadomi, co się mogło stać i jak niewiele brakowało, to nie idzie tak od razu przejść z tym do porządku dziennego.
Mama wydobrzeje, a wirówki już nie ma - wczoraj jak przywieźliśmy mamę do domu ze szpitala, to mój mąż zabrał bez gadania wirówkę, nikt nie protestował.