• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Starania po straconej ciąży

  • Starter tematu Starter tematu kalina
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Myszko żeby historia była ciekawsza, brat w środę pojechał na woodstock i miał wrócić w niedzielę - wrócił jednak wcześniej - w piątek wieczorem, bo zachorował. Miało go nie być w felerną sobotę w domu!
Niech się podkuruje, ja im coś pogotuję - nie umrę, oni naprawdę mają co robić i bez szykowania jedzenia!
Biedny, po wszystkim się popłakał - wcale mu się nie dziwię, bo jakby nie patrzeć - uratował mamie życie!
 
Gatto ja nadal sama nie mogę w to wszystko uwierzyć. Cieszę się że mama żyje, dociera do mnie jak niewiele brakowało i mogłoby jej nie być. Gdy dzisiaj u nich byliśmy, powiedziała, że jak leżała z tą wirówką, to spojrzała w niebo, i pomyślała sobie, że to jeszcze nie jest jej czas i że prosi Boga aby przysłał jej kogoś na pomoc, bo wiedziała że długo tak nie wytrzyma, a sama nie mogła się odczepić, bo prąd zacisnął jej wszystkie mięśnie. I przybiegł mój brat.

Ehh, przepraszam że ja w kółko o tym samym, ale muszę to z siebie wyrzucić.
 
Danutaski my to rozumiemy i niesadze, zeby ktores z dziewczyn to przeszkadzalo :-)
Juz bardziej meczaca jestem ja z mala, az tak mnie zafascynowala:-) dzis sie nauczyla dwoch nowych slow(marzena i baum-drzewo) a droge na plac zna juz na pamiec:-)
Danutaski tak jak Gatto pisala to, ze brat wrocil wczesniej mial swoje zadanie do wykonania. Ten na gorze wie co robi, choc my czasem nie widzimy w tym celu:-)
 
Dziewczynki, ja przeżyłam dzisiaj prawdziwy horror.
Nie mogę się jeszcze pozbierać, nie mogę spać, choć próbuję.
Mały włos i moja mama straciłaby dzisiaj życie. Pomyślcie sobie, gdyby mały włos i Wasza mama mogłaby umrzeć?
Z racji tego że u rodziców w łazience jest generalny remont, nie ma zamontowanej pralki. W związku z czym mama zrobiła pranie w rękach, i na dworze za domem chciała wywirować je wirówką. Uruchomiła przedpotopową wirówkę, i pech chciał, że wirówka się popsuła i moją mamę zaczął kopać prąd. Odrzuciło ją na kilka metrów w tył - razem z tą wirówką, mięśnie rąk i nóg zacisnęły się na wirówce i poleciała razem z nią, szczęka się zacisnęła i nie mogła wydać z siebie dźwięku ani się ruszyć. Wirówka leżała na niej i cały czas ją prąd kopał. Cały czas! Nie mogła nic zrobić. Szczęście było takie, że mój brat (19 lat) usłyszał jej krzyk przez okno - który nastąpił w momencie "strzelenia" - pobiegł na ogródek zobaczyć co się stało, zdezorientowany dotknął matkę i go też prąd zaczął pieścić, na szczęście na tyle słabo że mógł się oderwać, pomyślał logicznie i odłączył prąd.
Spędziłam kilka godzin w szpitalu w oczekiwaniu na wyniki badań. Z sercem wszystko ok, mama złamała łopatkę z przemieszczeniem.
Nie mogę spać, bo na okrągło myślę sobie, co by się stało gdyby mojego brata by tam nie było - nikt by nie pomógł mojej mamie. Nic by jej nie uratowało. Gdy zamknę oczy, ciągle pojawia mi się obraz mamy leżącej na ogródku z zaciśniętą wirówką... mogłam dzisiaj stracić mamę :-(
kochana współczuję :( że też tak sie stało dobrze że był brat
dobrze ze nic złego sie nie stało i jest tylko złamanie
opiekuj się mamą będzie dobrze
 
Ja właśnie skończyłam smażyć schaboszczaki, mój M razem z fasolką po bretońsku zawiezie je dzisiaj do rodziców - więc coś tam zjedzą dzisiaj i jutro, ciasta też im do wtorku starczy - teraz "nową dostawę" zafunduję im w środę :tak:
Nie wiem czy pisałam, w środę jadę na krótki urlop - do niedzieli nad jeziorko - zaczerpnąć ostatniego oddechu przed porodem, więc będę miała od rana nie lada wyzwanie żeby zrobić żarełko na kilka dni, przygotować firmę na wyjazd - no i wyjechać:tak: - ale już nie mogę się doczekać !!
 
reklama
Dzien dobry :-)

Danutaski swietny pomysl z tym wyjazdem:-) dobrze Ci zrobi. Na te kilka dni ja zrobilabym chlopakom mielonych, piersi z kurczaka obsmazanych w jajku i bulce tartej (cos jak schabik) schabik i moze meksyk ;-)
Co ma sie nie udac, dzis dopiero poniedzialek wiec dasz rade masz sporo czasu ;-)

Nanu dzielnie wstalas rano :-)milego dnia w pracy

cos mnie znow brzuch pobolewa, od 4:30 juz tylko dosypialam ale nie wstawalam. Teraz siedze i pije kawke i czekam moze przejdzie...
wiecie co wlasnie sie doliczylam, za mala ma 22 miesiace, a nie 19 ;-) skoro w pazdzierniku ma miec 2 latka? to nie moze byc 19 :-D mamie chyba czas w miejscu stanal :-D ale to normalne, mnie u Tomka to chwilami po kilka lat uciekalo... az krzyczal ja juz uroslem :-D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry