ja w takie przesądy nie wierzę. bez obrazy, ale dla mnie to głupie gadanie. ja już nieraz podczas @ piekłam, gotowałam cudeńka i nic się nie stało, a wszystko świetnie wychodziło. w sumie to ja nigdy zakalca nie miałam, nigdy nic nie spaliłam i zawsze mi wszystko wychodzi- a gotuję od 8 lat!!! bo jak tata zmarł, mama pracowała i stwierdzała, że nie ma po co gotować, bo taty nie ma, a my sobie sami poradzimy. więc ja gotowałam. a jak zamieszkałam z Grzesiem to też gotowałam i różne cudeńka w domu wyprawiałam- ile ja już przepisów wykonałamale zawsze zrobię coś po swojemu, jeszcze nigdy według przepisu dokładnie nie gotowałam. a tak to z głowy coś zmyślam.
nie żebym się chwaliła, ale dla mnie teksty typu "zakalec sie robi podczas @" to jakieś zabobony podobne do tego, że jak się jest w ciąży i się oparzy to dziecko będzie miało znamię w miejscu, gdzie się po oparzeniu chwyciło (nie wolno się złapać za buzię, bo dziecko się urodzi z myszką na buzi).
Ja nie mowie że musisz w to wierzyć. Każdego indywidualna sprawa. Ja akurat tak raz miałam może to zupelny przypadek ale zakalec jak byk był. Więc wole sobie odpuścic na ten czas żeby produktow nie mmarnować. A co do gotowania to akurat tutaj nie mam oporów i gotuje wszystko co się da.
Życze Ci żeby wyszły piękne, pulchniutkie i smaczne rogaliki i się wirtualnie z nami podzielisz
Fakt niektóre zabobony są mocno przesadzone ale ja tam wole dmuchać na zimne
ale zawsze zrobię coś po swojemu, jeszcze nigdy według przepisu dokładnie nie gotowałam. a tak to z głowy coś zmyślam. 
ale z drugiej strony przynajmniej wiecie, że możecie zajść w ciążę. jak wam się znów uda (oby jak najszybciej 