Całkowicie zgadzam się z
zieloną i
mazią
Zrzyłam sie z wami dziewczyny i zawsze cieszę sie gdy dołączaja do naszego wątku nowe staraczki. Gdy zaczęłam czytac BB to byłam zielona jeśli chodzi o mierzenie tempek, obserwacje śluzu, szyjki itd. Wiele się od was dowiedziałam a teraz staram sie dzielić moją wiedzą z innymi
Nie chcę żeby ten wątek był tylko o staraniach... Ja naprawdę bardzo to wszystko przeżywam... Gdybym w tych ostatnich dniach na końcu cyklu w oczekiwaniu @ czy fasolka? miała czytać cały czas o testach, sluzach, dniach płodnych itd. to chyba bym oszalała. Ja wystarczajaco dużo płaczę... Tydzień po owulacji to ja ryczę z byle powodu. Później przychodzi niechciana i znienawidzona @... znowu ryczę. Po 2-3 dniach dochodzę do siebie, nadzieja i siły wracaja, zaczynam kolejne starania. Wszystko jest super

Mam świetny chumor, jestem optymistycznie nastawiona do świata i ludzi. Ale mija tydzień od owulki, powoli zbliża sie termin @ i znów zaczynam panikować i ryczeć... Nie potrafie wtedy myśleć o niczym innym. Masakra... Moze powinnam sie udać do jakiegos psychologa...
Wszyscy do okoła mówią: "wyluzuj!". Ale jak to zrobić????!!! Ten ostatni tydzień przed terminem @ to jest dla mnie koszmar i wtedy lubięsobie z Wami pisać o głupotach i czytać to co piszecie

Najlepiej jeśli wtedy temat całkowicie odbiega od tematu staranek...
Ale to jest moje zdanie. Każda z Was ma prawo uwazać inaczej...