No to teraz będę się zastanawiać.... Miałam jeden test ciążowy, a że naprawdę fatalnie się czuje, trzepie mnie z zimna od paru dni, cycki chce mi urwać itp nie będe pisać o innych objawah, bo tak naprawde może być wszytsko. Siknęłam niedawno na test, patrze pod światło i niby jest jakiś cien, ale mówie, że sobie wkręcam, wiec na spokojnie poszłam robić swoje, a test został na pralce. Wróciłam za jakiś czas. No nie wiem 30 min pół godziny, a tam drua kreska, no jaśniejsza, ale chyba tylko głupi by powiedział, że tam nic nie widzi. Nie jest rozmazana ani, nie ma żadnych zacieków. Ot taka krecha. Zrobiłam fote, ale nie umiem tak ustawić aparatu, a test jest w kształcie jaja - płytkowy a nie taki płaski. Nigdy nie miałam takiej sytuacji, tylko ostatnio ale to innej firmy robiłam, alepo czasie niby wtedy kreska się zrobiła ale takim zaciekiem.... Nie no nawet nic meżowi nie mówiłam, bo nie miałam żadnych właściwie odczuć oprócz tego, że teraz mnie będą dręczyć myśli żeby jechać do apteki, bo w tym cyklu nie kupowałam testów żadnych, bo wiem, że w cz-pt muszę iść na bete przed pańieńskim. Wiem, że pewnie taki test jest nieważny, ale w tamtym cyklu robiłąm esty z tej samej firmy, ta sama data ważności i też je zostawiałąm i nic takiego mi się nie przytrafiło. Nic no wsiąde zaraz w auto i pojade do apteki kupić ze 2 postaram się o różnej czułości, ale kasa w błotko pewnie. Tylko mi nie gratulujcie
