Cześć
Line
Bzibzioku, ja się z czymś takim w żyiu nie spotkałam... tzn jakbym namalowała wielkiego kut...

na suficie to jasne, ale takie zwyczajne zużycie?
A właśnie, u was na studiach albo w szkole też krążył taki dowcip? Puszczało się kartkę z ostatniej ławki do wszystkich po kolei i każdy kto czytał co jest napisane zadzierał głowę do góry. A na kartce było napisane: "Kto namalował tego kutasa na suficie?"

Ubaw po pachy jak wszyscy po kolei zadzierają głowy a wykłądowca nie wie o co chodzi i w końcu też zaczyna zerkać