Dzisiaj mój mąż ma 28 urodziny i złożyłam mu rano życzenia. Wyobraźcie sobie, ze jedziemy do jego mamy, a ona nic siedzimy u niej godzine i nic... zapomniała, przyjechała jego najstarsza siostra i też nic... ja rozumiem, że teściowa ma 7 dzieci, ale żeby nie pamiętać ich urodzin... mój mąż załamka... ja go pocieszam, że pewnie nie zobaczyła w kalendarz, który dzisiaj mamy i przez to mu nie złożyła życzeń, a najgorsze jest to, że za 8 dni Arka siostra(najlepsza córka) ma 29 urodziny i teściowa na pewno nie zapomni o jej urodzinach. teraz mój kochany mąż poszedł spać, bo nawet nikt z jego pozostałego rodzeństwa nie złożył mu życzeń, tylko moja rodzina... rozumiecie to.. masakra....
W tym tygodniu przyszła do mnie moja "bratowa" i mówi, że jej koleżanka jest w ciąży i odda dziecko od razu po porodzie w szpitalu.. chłopak ją zostawiła, mieszka z matką, która mówi, że ma zostawić te dziecko w szpitalu i po za tym ona ma już jedno dziecko 2 latka, i mówi, że nie da rady utrzymać dwóch i my z moim mężem chcemy je adoptować, tylko muszę dopytać się co trzeba zrobić i nie wiem czy nam dadzą... raczej wątpię... atak bym chciała.. w grudniu będzie rodzić.. muszę się w pracy podpytać co trzeba zrobić w takiej sytuacji, jak ona by się zrzekła i powiedziała, że my mamy je adoptować, nie wiem czy w ogóle tak można... ach życie...