Asitko, ja już się o tym strasznie duuużo na czytałam, u Was na prawdę nie wygląda to źle.
Ale można też w sposób przyjemny coś z tym robić. Kupuj owocki i wieczorami zamiast piwa pokrój mu pomarańczki, bananki, jabłuszka i różne inne bardzo dużo dobrych witamin mają grapefruity, tylko nie ściągaj z nich do zera tej białej części skórki, bo w niej jest najwięcej dobrego. Taki talerz owocków to sama przyjemność dla Was obojga.
Po drugie zdecydowanie należy zwiększyć ilość spożywanych warzyw szczególnie zielonych: brokuł, cukinia,pory, fasolka zielona, groszek, zielona papryka, ogórki, sałaty. Mięso najlepiej wołowe. Możesz mężowi kupić orzechy brazylijskie są dość drogie, ale polecane przez wszystkich. Zamiast oleju do smażenia używać oliwy. Do sałatek albo na wieczorne zagryzki pestki dyni, pestki słonecznika. Można ryby wprowadzić, szczególnie te tłuste typu halibut. Jak widzisz w prosty sposób można sobie pomagać. Chociaż nikt Ci nie zagwarantuje, że od tego od razu się poprawi, ale według mnie warto spróbować.
Po za tym możesz to mężowi przemycać, tak że nawet się nie zorientuje, że jest to związane z poprawianiem plemników żeby o tym nie myślał nawet przy jedzeniu

Ja jeszcze robię różne owocowe i warzywne koktajle, takie bomby witaminowe. Mój mąż na szczęście to wszystko bardzo lubi, oprócz ryb więc z nimi za często nie wyskakuje

No i też ograniczyliśmy zdecydowanie picia wina, ustaliliśmy że góra raz w tygodniu, na szczęście papierosy nas nie dotyczą.
Jak mi sie coś jeszcze będzie przypominać, to Ci napiszę

I przede wszystkim myśl pozytywnie bo i tak u Was to nie wygląda źle.