ficaria
Fanka BB :)
Zgłosiłam się rano do szpitala i jak się okazało byłam kompletnie nieprzygotowana! Pani w sekretariacie zrobiła ze mną wywiad, spisała dane, bla bla bla... I mówi: proszę się przebrać w piżamę. Ja - wymownie ??? Ona: No w piżamę, raz, dwa! Ja: ???!!! W jaka piżamę, ja tu na badanie przyszłam... Ona: no właśnie w piżamę i idziemy na odział. Ja: ale jak to pan doktor powiedział, że to zwykłe badanie, mam przyjść na czczo i tyle. Ona: No nogi z d*** mu powyrywam, czemu on mi to robi!
Musiałam przed szpitalem na szybkiego kupić piżamę, szlafrok i pantofle, bo na za godzinę był umówiony radiolog. Położyli mnie na sali, potem przyszedł lekarz, poszliśmy do jego gabinetu - jeszcze jeden wywiad i ostatnie badanie przed. Potem dostałam zastrzyk przeciwbólowy domięśniowy i kzano mi leżeć i już nigdzie nie chodzić. Czytałam książkę zatem
Potem przyszła położna, że jedziemy i żebym wstawała pomału, bo może się w głowie kręcić. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że przed drzwiami czeka powóz :] Pierwszy raz jechałam na wózku inwalidzkim... Nie powiem dziwnie się czułam... Położna bardzo, bardzo przypadła mi do gustu, zabawiała mnie rozmową. opowiadała mi jak sama nie mogła przez ponad dwa lata zajść w ciążę - przyczyna blokada psychiczna - potem miała 4 dzieci
Czas szybko mijał, trzeba było wchodzić...
Badanie robił mi mój gin, więc spoko cały czas mi mówił, co się będzie działo. Samo badanie nie jest jakoś super przyjemne i trochę boli jak zakładają to oprzyrządowanie, ale bez przesady znowu. To jest parę chwil, da się wytrzymać. Potem takie rozpieranie jak wlewają kontrast i cyk zdjęcie... Prawy jajowód poszedł od razu w lewym było lekkie opóźnienie, ale też przeszło (nie wiadomo czy był jakiś zrost czy może gesty śluz, bo nie bolało). Potem się trochę krwawi. Zawieźli mnie z powrotem na sale i kazali leżeć i nie wstawać. Po jakiejś godzinie i po dwóch wrócił lekarz by skontrować krwawienie. Po jakichś 3 godzinach już mogłam iść do domu, ale nie pozwolili mi ani wracać samochodem, którym przyjechałam (zastrzyk jest z jakiegoś środka, który jest półnarkotykiem i nie można obsługiwać maszyn i samochodów w tym dniu) ani nawet jechać busem samej. Przyjechał po mnie kuzyn i sobie leżę, bo jednak podkrwawiam trochę, co może się utrzymywać do kilku dni i trochę w głowie się koleboce
Aha, jeszcze pan doktor cały czas mi powtarzał, że jestem taka dzielna i nawet nie pisnęłam, bo skoro tak to nie wypada nawet
Na koniec się zapytał czy było tak strasznie to mu mówię, że spodziewałam się gorzej po opisach na necie. A on mówi, nie mam siły dziewczyny, kiedy Wy to przestaniecie czytać! 
Musiałam przed szpitalem na szybkiego kupić piżamę, szlafrok i pantofle, bo na za godzinę był umówiony radiolog. Położyli mnie na sali, potem przyszedł lekarz, poszliśmy do jego gabinetu - jeszcze jeden wywiad i ostatnie badanie przed. Potem dostałam zastrzyk przeciwbólowy domięśniowy i kzano mi leżeć i już nigdzie nie chodzić. Czytałam książkę zatem
Potem przyszła położna, że jedziemy i żebym wstawała pomału, bo może się w głowie kręcić. Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam, że przed drzwiami czeka powóz :] Pierwszy raz jechałam na wózku inwalidzkim... Nie powiem dziwnie się czułam... Położna bardzo, bardzo przypadła mi do gustu, zabawiała mnie rozmową. opowiadała mi jak sama nie mogła przez ponad dwa lata zajść w ciążę - przyczyna blokada psychiczna - potem miała 4 dzieci
Badanie robił mi mój gin, więc spoko cały czas mi mówił, co się będzie działo. Samo badanie nie jest jakoś super przyjemne i trochę boli jak zakładają to oprzyrządowanie, ale bez przesady znowu. To jest parę chwil, da się wytrzymać. Potem takie rozpieranie jak wlewają kontrast i cyk zdjęcie... Prawy jajowód poszedł od razu w lewym było lekkie opóźnienie, ale też przeszło (nie wiadomo czy był jakiś zrost czy może gesty śluz, bo nie bolało). Potem się trochę krwawi. Zawieźli mnie z powrotem na sale i kazali leżeć i nie wstawać. Po jakiejś godzinie i po dwóch wrócił lekarz by skontrować krwawienie. Po jakichś 3 godzinach już mogłam iść do domu, ale nie pozwolili mi ani wracać samochodem, którym przyjechałam (zastrzyk jest z jakiegoś środka, który jest półnarkotykiem i nie można obsługiwać maszyn i samochodów w tym dniu) ani nawet jechać busem samej. Przyjechał po mnie kuzyn i sobie leżę, bo jednak podkrwawiam trochę, co może się utrzymywać do kilku dni i trochę w głowie się koleboce
Aha, jeszcze pan doktor cały czas mi powtarzał, że jestem taka dzielna i nawet nie pisnęłam, bo skoro tak to nie wypada nawet
No z tą piżamą wygrało!
No i świetny lekarz 
