w listopadzie stuknie 24
u mnie to było całkiem inaczej bo ja cały miesiac leżałam w szpitalu wiec ja juz błagałam o poród by wrócić do domu....
ale w dzień porodu można nazwac niedziela 28 czerwca przyjechał do mnie wtedy jeszcze mój narzeczony i uciekałam ze szptala

bo ja leżałam w kołobrzegu i tam nie było przepustek wychodzenie na własną odpowiedzialność. przechodziliśmy 5 godzin nogi miałam jak armaty po tym chodzeniu

na koniec wielki kebab z frytkami colą

oczywiscie seksik na dowidzenia i pojechał... wróciłąm do szpitala po 17 bo miałąm ktg zrobili wszystko ok ale coś tkneło młoda pani doktor i zrobiła mi jeszcze raz po 9 skurcze sie nie pokazywały tylko napinanie bo u mnie to sie tak okazywało i mówi do mnie przyjdzie pani na porodówke bo coś mi sie zdaje że sie zacznie no dobra chcesz to ide siadłam sobie jeszcze na łużku zjadałm jabułko ide a co mi tam.... usiadłam dostałąm wenflon i nospe z buskopanem czy jak to sie pisze razem i najlepsze ze przez ten czas gadałam z łukaszem że leże na pordówce i w momencie kiedy wbijała mi wenflon zapomniała nałozyć tego korka jak sikło krwią to tylko powiedziałam leje sie ze mnie koncze. Byłam zła na niego bo był wciety chyba juz świetował i już jechał do mnie brakuje mi jeszcze tu jego i to w takim stanie. potem wysłała mnie do wanny z biczami miaąm z nimi taki odlot leki i te bicze jak najeb*na sie czułam i nic. siedziałąm do 12 połozna mówi jak przyjdzie pani doktor to powie pani zeby do pokoju wrócic bo nic sie nie dzieje ale ta nie poczekamy do 1 nic sie nie zmieni to wróci pani dobra ok leże leże myske kur*a kiedy to sie zacznie... połozna mówi moge zejsc na dół bo przyjechałą rodzaca spoko nic mi nie jest szczesciara tamta chociaż bedzie rodzic... i dokładnie 12 50 scisk w dole brzucha ale to taki aż mnie wygieło.... myśle a co to na zegarek 3 minty znowu na ktg no skurcz widze tyle że nie było zapisywane na papierze przyszła i co ja mówie nie wiem chyba sie zaczyna ona mnie bada nie tu nic sie nie ruszyło i znowu mnie łąpie niech pani zobaczy ona mówi no cos nam sie rozkreca 10 minut uwierzcie mi pełne rozwarcie połoznna i co rodzimy ja w koncu... po lekarza i mówi wody przebijamy jak przebiła spadło do 8 kur*a a ona do mnie to ćwiczymy nie życze tego nikomu to było masakryczne jaki ból.... troche pomeczyłąm sie pogadałąm i zaczełam rodzic jak powiedziała widze główka i jakie czarne włoski myśle sobie super

główka wyszła ona do mnie moze by pani parła

no dobra i urodziłam o 4 04 szyli mnie wstałam i poszłam do pokoju poszłam sie wykąpać i po kilku godzinach był juz łukasz z oja mama. A najlepsze było to jak leże biore telefon dzwonie do łukasza i mówie czesc tatusiu

a on do mnie tak już gdzie kiedy jak to możliwe

uśmiałam sie poród wspominam bardzo dobrze tylko Oliwcia była owineta 2 razy pepowina i miałą wezeł prawdziwy ale jak widac mam zdrową córcie i wszystko skończyło sie dobrze jak to mówi moja przybrana babcia sąsiadka Piotr i Paweł czuwał nad nią

a teraz czekam na drugą ciąze poród i znowu zobaczyc to maleństwo które położą ci na brzuszku uwierzcie mi jak ja połozyli i odwrócili głwkę do mnie czysty tatuś włosy oczy masakra piekne wzruszające uczucie

za błędy sory nie patrze jak pisze