reklama

Staranka od stycznia 2012.

reklama
e tam daj spokój
wogóle to powiem ci że ból do zniesienia.<mi o 23 odeszły wody poszlismy na piechote 1,5 km do szpitala bo już nawet sie nie sączyły, skurcze pojawiły się w nocy nieregularne, po oksytocynie regularne mocniejsze jednak złapał jeden ze zaczełam się drzeć i nie puścił, położna pobiegła po lekarza , przybiegł mój lekarz ;-) zbadał pomacał brzuch i wrzasnął szybko cesarka ratujemy dziecko i 10 min było po wszystkim, wyniesli męzowi Oliwię taką zawiniętą i dają mu : to Pańskie a on: nie to nie moje! , położna: Wójcik ? a on Wójcik no to Pańskie, ciapek jeden myślał że tam kilka ma cesarke nie mógł uwierzyć że to tak szybko poszło hehe
teraz mam powiedziane że drugie to też cc bo oprócz odklejanego łóżyska przy tamtym porodzie mam stwierdzone obniżone spojenie łonowe, zwyczajnie głowka może sie nie zmieścić, ponoć jak super przeszłam cc to lekarz nie zamierza ryzykować naturalnym w moim przypadku ( a przeszłam super ) na czwartą dobę pobiegłam złożyć wniosek o becikowe - materialistka jedna haha
 
Pyscek... no jak tak można:) To jest znęcanie się nad głodnymi :)
Potrawa pewnie z samego przepisu może wydać wam się kontrowersyjna. Przynajmniej ludzie reaguja na jej opis lekkim skrzywieniem ale potem im smakuje:)
Więc podaje przepis spolszczony bo w oryginale to nawet ja nie dawałam rady się przemóc:P A i jeszcze jedno, to jest potężna porcja na kilka dni :)

Do garnuszka z oliwą wrzucamy pokrojoną sporą, cebulę, mięcho (ja daję 20 dkg wołowego gulaszu i 20 dkg mięsa z udek kurczaków, bez kości). To sobie podsmażamy a potem dolewamy malutko wody i dusimy.Jak się troszkę poddusi dodajemy paczkę szpinaku (koniecznie rozdrobniony, raz zrobiłam z liściastym i nie polecam), opakowanie krojonych pomidorków, puszkę tuńczyka, ja wrzucam kostkę rosołową, i masło orzechowe - mniej więcej łyżka. Ale takie masło prawdziwe orzechowe, nie to słodkie coś co niektórzy masłem orzechowym nazywają. Masło orzechowe przed dodaniem troszkę rozcieram z wodą, żeby się lepiej rozprowadziło w sosie (mój facet nazywa to zupą, chociaż wychodzi bardzo gęste jak nasze sosy). Oczywiście doprawiamy pieprzem do smaku i dusimy aż zrobi się gęste. I to dopiero połowa potrawy:)

Druga połowa polega na tym, że gotujemy szklankę wody na jedna osobę, solimy ją jak do makaronu i jak woda się zagotuje, na wrzątek zaczynamy sypać kaszę mannę, ja używam błyskawicznej. Najpierw troszkę, mieszamy, potem więcej i dalej mieszamy... i sypiemy tej kaszy tyle aż wyjdzie nam kluch nie lepiący się do rąk. Wielki kluch kaszy:) Pod koniec ciężko się miesza bo jest to naprawdę gęste, ja czasem wręcz biorę w łapki i zagniatam tylko że to gorące jest:)

A teraz jedzenie:
Na miseczkę lejemy sos/zupę, na talerzyk klucha. W łapkę rwiemy kawałek klucha, turlamy kulkę, troszkę rozpłaszczamy i nabieramy na nią sos. I tak sobie konsumujemy bez sztućców:) Widelcem czy łyżką nie smakuje nawet w połowie tak dobrze jak rękami:)


Ach, już się doczekać nie mogę:)
 
hihi :) poczekam jak ostygną, mam nadzieje że mąż się jeszcze załapie jak z pracy wróci :P
a ja byłam dziś na badaniach boszzzz tyle krwi mi zabrały że dziś słabo się czuje ...
 
w listopadzie stuknie 24 :D
u mnie to było całkiem inaczej bo ja cały miesiac leżałam w szpitalu wiec ja juz błagałam o poród by wrócić do domu....
ale w dzień porodu można nazwac niedziela 28 czerwca przyjechał do mnie wtedy jeszcze mój narzeczony i uciekałam ze szptala :D bo ja leżałam w kołobrzegu i tam nie było przepustek wychodzenie na własną odpowiedzialność. przechodziliśmy 5 godzin nogi miałam jak armaty po tym chodzeniu :D na koniec wielki kebab z frytkami colą :D oczywiscie seksik na dowidzenia i pojechał... wróciłąm do szpitala po 17 bo miałąm ktg zrobili wszystko ok ale coś tkneło młoda pani doktor i zrobiła mi jeszcze raz po 9 skurcze sie nie pokazywały tylko napinanie bo u mnie to sie tak okazywało i mówi do mnie przyjdzie pani na porodówke bo coś mi sie zdaje że sie zacznie no dobra chcesz to ide siadłam sobie jeszcze na łużku zjadałm jabułko ide a co mi tam.... usiadłam dostałąm wenflon i nospe z buskopanem czy jak to sie pisze razem i najlepsze ze przez ten czas gadałam z łukaszem że leże na pordówce i w momencie kiedy wbijała mi wenflon zapomniała nałozyć tego korka jak sikło krwią to tylko powiedziałam leje sie ze mnie koncze. Byłam zła na niego bo był wciety chyba juz świetował i już jechał do mnie brakuje mi jeszcze tu jego i to w takim stanie. potem wysłała mnie do wanny z biczami miaąm z nimi taki odlot leki i te bicze jak najeb*na sie czułam i nic. siedziałąm do 12 połozna mówi jak przyjdzie pani doktor to powie pani zeby do pokoju wrócic bo nic sie nie dzieje ale ta nie poczekamy do 1 nic sie nie zmieni to wróci pani dobra ok leże leże myske kur*a kiedy to sie zacznie... połozna mówi moge zejsc na dół bo przyjechałą rodzaca spoko nic mi nie jest szczesciara tamta chociaż bedzie rodzic... i dokładnie 12 50 scisk w dole brzucha ale to taki aż mnie wygieło.... myśle a co to na zegarek 3 minty znowu na ktg no skurcz widze tyle że nie było zapisywane na papierze przyszła i co ja mówie nie wiem chyba sie zaczyna ona mnie bada nie tu nic sie nie ruszyło i znowu mnie łąpie niech pani zobaczy ona mówi no cos nam sie rozkreca 10 minut uwierzcie mi pełne rozwarcie połoznna i co rodzimy ja w koncu... po lekarza i mówi wody przebijamy jak przebiła spadło do 8 kur*a a ona do mnie to ćwiczymy nie życze tego nikomu to było masakryczne jaki ból.... troche pomeczyłąm sie pogadałąm i zaczełam rodzic jak powiedziała widze główka i jakie czarne włoski myśle sobie super :) główka wyszła ona do mnie moze by pani parła :D no dobra i urodziłam o 4 04 szyli mnie wstałam i poszłam do pokoju poszłam sie wykąpać i po kilku godzinach był juz łukasz z oja mama. A najlepsze było to jak leże biore telefon dzwonie do łukasza i mówie czesc tatusiu :) a on do mnie tak już gdzie kiedy jak to możliwe :D uśmiałam sie poród wspominam bardzo dobrze tylko Oliwcia była owineta 2 razy pepowina i miałą wezeł prawdziwy ale jak widac mam zdrową córcie i wszystko skończyło sie dobrze jak to mówi moja przybrana babcia sąsiadka Piotr i Paweł czuwał nad nią :) a teraz czekam na drugą ciąze poród i znowu zobaczyc to maleństwo które położą ci na brzuszku uwierzcie mi jak ja połozyli i odwrócili głwkę do mnie czysty tatuś włosy oczy masakra piekne wzruszające uczucie :)
za błędy sory nie patrze jak pisze :)
 
Pyscek... no jak tak można:) To jest znęcanie się nad głodnymi :)
Potrawa pewnie z samego przepisu może wydać wam się kontrowersyjna. Przynajmniej ludzie reaguja na jej opis lekkim skrzywieniem ale potem im smakuje:)
Więc podaje przepis spolszczony bo w oryginale to nawet ja nie dawałam rady się przemóc:P A i jeszcze jedno, to jest potężna porcja na kilka dni :)

Do garnuszka z oliwą wrzucamy pokrojoną sporą, cebulę, mięcho (ja daję 20 dkg wołowego gulaszu i 20 dkg mięsa z udek kurczaków, bez kości). To sobie podsmażamy a potem dolewamy malutko wody i dusimy.Jak się troszkę poddusi dodajemy paczkę szpinaku (koniecznie rozdrobniony, raz zrobiłam z liściastym i nie polecam), opakowanie krojonych pomidorków, puszkę tuńczyka, ja wrzucam kostkę rosołową, i masło orzechowe - mniej więcej łyżka. Ale takie masło prawdziwe orzechowe, nie to słodkie coś co niektórzy masłem orzechowym nazywają. Masło orzechowe przed dodaniem troszkę rozcieram z wodą, żeby się lepiej rozprowadziło w sosie (mój facet nazywa to zupą, chociaż wychodzi bardzo gęste jak nasze sosy). Oczywiście doprawiamy pieprzem do smaku i dusimy aż zrobi się gęste. I to dopiero połowa potrawy:)

Druga połowa polega na tym, że gotujemy szklankę wody na jedna osobę, solimy ją jak do makaronu i jak woda się zagotuje, na wrzątek zaczynamy sypać kaszę mannę, ja używam błyskawicznej. Najpierw troszkę, mieszamy, potem więcej i dalej mieszamy... i sypiemy tej kaszy tyle aż wyjdzie nam kluch nie lepiący się do rąk. Wielki kluch kaszy:) Pod koniec ciężko się miesza bo jest to naprawdę gęste, ja czasem wręcz biorę w łapki i zagniatam tylko że to gorące jest:)

A teraz jedzenie:
Na miseczkę lejemy sos/zupę, na talerzyk klucha. W łapkę rwiemy kawałek klucha, turlamy kulkę, troszkę rozpłaszczamy i nabieramy na nią sos. I tak sobie konsumujemy bez sztućców:) Widelcem czy łyżką nie smakuje nawet w połowie tak dobrze jak rękami:)


Ach, już się doczekać nie mogę:)

o fuck :szok::-D mnie na bank by to nie wyszło, kuchara ze mnie kiepska, tzn. zrobie coś jak musze takiego wykwintnego, ale tak to chyba sie nie nadaje.... pamiętam jak w zeszłym roku na sylwka do teściów zrobiłam tiramisu, które w połowie mi się tylko zsiadło.. jechaliśmy 20 km/h żeby z formy mi nie wyskoczyło :D :D :D
 
reklama
w listopadzie stuknie 24 :D
u mnie to było całkiem inaczej bo ja cały miesiac leżałam w szpitalu wiec ja juz błagałam o poród by wrócić do domu....
ale w dzień porodu można nazwac niedziela 28 czerwca przyjechał do mnie wtedy jeszcze mój narzeczony i uciekałam ze szptala :D bo ja leżałam w kołobrzegu i tam nie było przepustek wychodzenie na własną odpowiedzialność. przechodziliśmy 5 godzin nogi miałam jak armaty po tym chodzeniu :D na koniec wielki kebab z frytkami colą :D oczywiscie seksik na dowidzenia i pojechał... wróciłąm do szpitala po 17 bo miałąm ktg zrobili wszystko ok ale coś tkneło młoda pani doktor i zrobiła mi jeszcze raz po 9 skurcze sie nie pokazywały tylko napinanie bo u mnie to sie tak okazywało i mówi do mnie przyjdzie pani na porodówke bo coś mi sie zdaje że sie zacznie no dobra chcesz to ide siadłam sobie jeszcze na łużku zjadałm jabułko ide a co mi tam.... usiadłam dostałąm wenflon i nospe z buskopanem czy jak to sie pisze razem i najlepsze ze przez ten czas gadałam z łukaszem że leże na pordówce i w momencie kiedy wbijała mi wenflon zapomniała nałozyć tego korka jak sikło krwią to tylko powiedziałam leje sie ze mnie koncze. Byłam zła na niego bo był wciety chyba juz świetował i już jechał do mnie brakuje mi jeszcze tu jego i to w takim stanie. potem wysłała mnie do wanny z biczami miaąm z nimi taki odlot leki i te bicze jak najeb*na sie czułam i nic. siedziałąm do 12 połozna mówi jak przyjdzie pani doktor to powie pani zeby do pokoju wrócic bo nic sie nie dzieje ale ta nie poczekamy do 1 nic sie nie zmieni to wróci pani dobra ok leże leże myske kur*a kiedy to sie zacznie... połozna mówi moge zejsc na dół bo przyjechałą rodzaca spoko nic mi nie jest szczesciara tamta chociaż bedzie rodzic... i dokładnie 12 50 scisk w dole brzucha ale to taki aż mnie wygieło.... myśle a co to na zegarek 3 minty znowu na ktg no skurcz widze tyle że nie było zapisywane na papierze przyszła i co ja mówie nie wiem chyba sie zaczyna ona mnie bada nie tu nic sie nie ruszyło i znowu mnie łąpie niech pani zobaczy ona mówi no cos nam sie rozkreca 10 minut uwierzcie mi pełne rozwarcie połoznna i co rodzimy ja w koncu... po lekarza i mówi wody przebijamy jak przebiła spadło do 8 kur*a a ona do mnie to ćwiczymy nie życze tego nikomu to było masakryczne jaki ból.... troche pomeczyłąm sie pogadałąm i zaczełam rodzic jak powiedziała widze główka i jakie czarne włoski myśle sobie super :) główka wyszła ona do mnie moze by pani parła :D no dobra i urodziłam o 4 04 szyli mnie wstałam i poszłam do pokoju poszłam sie wykąpać i po kilku godzinach był juz łukasz z oja mama. A najlepsze było to jak leże biore telefon dzwonie do łukasza i mówie czesc tatusiu :) a on do mnie tak już gdzie kiedy jak to możliwe :D uśmiałam sie poród wspominam bardzo dobrze tylko Oliwcia była owineta 2 razy pepowina i miałą wezeł prawdziwy ale jak widac mam zdrową córcie i wszystko skończyło sie dobrze jak to mówi moja przybrana babcia sąsiadka Piotr i Paweł czuwał nad nią :) a teraz czekam na drugą ciąze poród i znowu zobaczyc to maleństwo które położą ci na brzuszku uwierzcie mi jak ja połozyli i odwrócili głwkę do mnie czysty tatuś włosy oczy masakra piekne wzruszające uczucie :)
za błędy sory nie patrze jak pisze :)

no i sie popłakałam....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry