reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Stare i nowe znajome mamuśki :)

hejjjjj dupencje :-):-)
no teraz juz wiem ze po naszych figielkach z mezem w ciazy nie jestem bo po dwoch dniach plamien przyszedl normalny okres :tak::tak:chcialam isc do gina teraz w czwartek no ale nawiedzily mnie indiance i nie moge wiec za tydzien smigam i poprosze aby przepisal mi tabletki anty.
dzis z mala idziemy do pediatry i na szczepienie...te plamki co miala na buzce to smarowalam linomagiem i zmienilam mleko z nan na bebiko i te plamki jakos jej wyblakly ale szorstka skora zostala...wiec juz sama nie wiem czy to skaza czy poprostu na mleko nan jej to wyszlo...zreszta lekarz bedzie wiedzial...
pozdrawiam wszystkie mamusie i przyszle mamusie i te nie mamusie(jeszcze) :-p:-p:-p
 
reklama
Agacjone
U nas są sale jednoosobowe ale łazienki nie ma tylko łóżko stół dwa fotele szafka no i oczywiście miejsce dla malucha i jego pielęgnacje
 
agacjone ja trafilam na pokoj 2 osobowy z lazienka i bylo ladnie w tym pokoju a lazienka w kafelkach i ciagle rano babki przychodzily i sprzataly wszedzie dokladnie wiec nie narzekam a w pokoju lezalam z laska z ktora lezalysmy tez na obserwacji przed porodem wiec mialysmy niezly ubaw razem...pewnie jak bym lezala z jakas smetna babsztylka to nie mialam bym tak wesolo jak z ta...a pokoje byly tez 3 lub 4 osobowe...
 
No to ja juz niewiem czemu tak drogo w porównianiu z Wami....:szok: zobaczymy jak to bedzie...ale myśle ze sie zdecydujemy...:-D
 
Witam.
Dzisiaj dla odmiany u nas kiepska noc...Izie się nasilił katarek i zaczęło jej w śnie nos zatykać..Kończyło się to płaczem i nerwami,no i pobudkami co 15-20 minut :-(W końcu tak koło 3 zasnęła i spała do rana,ale z nami w łózku.Dzwoniłam juz do pediatry.kazała włączyć Nasivin na 3 dni i cebion.Katar mam jej odciągac.No i jesli nei przejdzie przez tydzień,to się pokazać u niej,chyba że coś się wcześniej zacznie dziać.I obawiam się,że chyba jutro się wybierzemy,bo coś mi pokasłuje...Nie wiem czy to od spływających gilków,czy jak...
Jeszcze do tego wszystkiego mnie nerka boli i tez o lekarza musze zahaczyc...Tak więc wszystko naraz.
 
A wracając jeszcze do porodu rodzinnego,to u nas były sale 2 i 3 osobowe,ale bez łazienek.Może jakbym dopłaciła za salę prywatną,to miała bym fuul service.;-)
 
Andzia
e tam fuul serwis ale nikogo na sali..sama..ja tam wolałam jak ktoś obok jeszce lezal z maleństwem,zawsze pogadać bylo mozna:-D


Olka
czekamy na wieści i fotki:-)
 
Witam już jako rozpakowana... Dziękujemy wszystkim za gratulacje! Jesteście kochane!!! No więc może krótko opiszę jak to wszystko u mnie było (oczywiście jak zdążę :-)). No więc Sylwestra spędziliśmy w domu, toast wznosiliśmy szampanem - Picolo hehehe... siedziałam sobie po północy i mnie jakoś wzięło na myślenie nad imieniem dla syneczka (gdyby miał sie urodzić chłopczyk). No więc zaczęliśmy nad tym myśleć, pomyślałam że w kalendarzu znajdziemy więcej propozycji i coś wybierzemy. Wstałam z krzesła (godz.00:40)i nagle poczułam się jakbym się posikała (było tego bardzo mało, więc nie pomyślałam że mogą to być wody płodowe). Powiedziałam mężowi, że chyba popuściłam, że nie wiem czemu, bo nie miałam tego problemu. Poszłam się przebrać i po kalendarz, zanim jednak wróciłam znowu miałam "mokro". Powiedziałam o tym mężowi. Postanowiliśmy pojechać do szpitala i zobaczyć czy wszystko ok. W szpitalu mnie zbadali, okazało się że to wody płodowe i że mam rozwarcie na 3 palce. Musiałam więc już zostać w szpitalu. Mój mąż oczywiście też został. podłączyli mnie do KTG, miałam skurcze tylko na 40. Praktycznie mnie nie bolały. Położna zrobiła mi lewatywe (ehhh....), no i jakiś czas spędziłam w kibelku. Skurcze przestały być regularne - miałam można powiedzieć że bardzo bolesne, ale czasem co 5 minut a czasem co 20 - 30 minut. Tak więc nic konkretnego. Rozwarcie na 4 palce, a było już około 5:00. Wszystko zaczęło postępować około 6:00, leżałam na łóżku porodowym, obok mnie był mój mąż, kiedy nagle poczułam jakby mi coś pękło w środku (jakby kość mi przeskoczyła - nie wiem dokładnie jak to opisać) i poczułam tak ogromny ból, że zaczęłam płakać. Bolało jak cholera (sorki za wyrażenie) a ja nie wiedziałam dlaczego, zaczęłam wręcz krzyczeć mężowi żeby poszedł po położną, której akurat nie było przy mnie. Już chciał iść, kiedy położna się zjawiła, powiedziała że się chyba zaczyna coś rozkręcać. Zbadała mnie - nadal miałam na 4 palce rozwarcie. Podłączyła mnie do KTG, miałam skurcze, regularne co 3 minuty, pokazywało że 30 a mnie bolało tak że nie umiałam leżeć. Położnej znowu nie było i myślałam już o tym żeby sama się odłączyć od KTG. Do tego czułam że muszę do toalety i to szybko.... Przyszła położna (już nowa zmiana - okazało się że to "sąsiadka" z klatki obok. Bardzo się ucieszyłam widząc ją. Odłączyła mnie od KTG, powiedziałam jej że muszę do toalety, postanowiła mnie jeszcze zbadać - rozwarcie na 5 palców. Dostałam jakiś zastrzyk i poszłam do toalety i jak wyszłam wziął mnie kolejny skurcz. Widząc jak go przechodzę, położna spytała czy mam parcie. Powiedziałam że tak, położyłam się na łóżku, znowu położna mnie zbadał i teraz miałam już pełne rozwarcie. Przy dwóch najbliższych skurczach kucałam przy łóżku porodowym, przy następnym byłam już na łóżku i się zaczęło na maxa. Po kolejnych trzech partych skurczach - o godzinie 7:35 nasza maleńka córeczka była już na świecie. Jej waga to: 3350g i mierzyła 55 cm. Daliśmy jej na imię Nicola. Mój mąż przeciął pępowinę. Mnie założyli dwie szwy, bo mnie troszeczkę porozrywało. Ogólnie nie mogę narzekać na poród. Było ok. Teraz czuję się już dobrze chociaż trochę boli mnie krocze no i piersi. Moja córeczka jest baaardzo grzeczna, śpi, ciągnie cycusia a jeśli nie śpi to wpatruje się we mnie lub mojego męża. Tak więc jest bardzo spokojna. W szpitalu byliśmy tak długo bo mała miała żółtaczkę i jak to się śmiałyśmy w szpitalu na sali, była na Ibizie się opalać hehe...
Przepraszam że sie tak rozpisałam, teraz uciekam z kompa, jutro poczytam co napisałyście.
Bella - GRATULACJE DLA CIEBIE!!!
pozdrawiam wszystkie :-):-):-)
 
reklama
olka
dzielna z ciebie kobita i nie było tak strasznie, więc agacjone bierz przykład i się nie stresuj:-D wiem wiem łatwo mi mówić,ale grunt to pozytywne nastawienie:tak:

co do moich planów dzidziusiowych to się chyba przeciągnie w czasie niestety... staramy się o kredyt na mieszkanie po znajomości, bo sami niestety nie mamy zdolności kredytowej, mam nadzieję,że wypali, a jak nie to dopiero jak podejme normalną pracę będziemy mogli się starać na własną rękę, a takową pracę mogę podjąć dopiero jak odejde od małego. We wrześniu idzie do przedszkola,ale mama chce żebym przez jakiś czas odbierała go wcześniej z przedszkola i siedziała z nim aż ona wróci... Szkoda tylko,że nie jest w stanie mi powiedzieć jak długo to będzie trwało, więc póki co nie wiem na czym stoje... a dopóki nie mam pracy z zarejestrowaniem nici z dzidziusia:no:
 
Do góry