bebolek20
Mama Fabiego
hej
i na mnie chyba padło fatum.. wypadek męża następnie. 2 tyg temu zaplanie gartdła-angina , wczoraj obudziłam się tak spuchnęita na buzi ze wyglądałam jakby mi ktoś zrobił liffting i niezeszła opuchlizna-okazało się ze mam slną infekcję zęba spuchłam włącznie z okiem!!! dziś rano sie budzę a mały całe oczko zaropiałe umyłam mu i patrze a ono ałe czerwone!!! okazało sie ze ma wirusowe zapalniespojówek. normalnie szok!!! A w dodatku mam tyle na głowie... w poniedziąłek przyjęcie niespodzianka dla męża z okazji urodzin , ,wtorek testy,,, na nic czasu ohhhh.
Xtosia na te problwmy polecm kubeczek siemienia lnianego... ohydne ale pomaga!!! i jeść duzo jabłęk i suszonych śliweczek..lub Fig.
uciekam sprzatac póki mały spi. pozdrawiamy
i na mnie chyba padło fatum.. wypadek męża następnie. 2 tyg temu zaplanie gartdła-angina , wczoraj obudziłam się tak spuchnęita na buzi ze wyglądałam jakby mi ktoś zrobił liffting i niezeszła opuchlizna-okazało się ze mam slną infekcję zęba spuchłam włącznie z okiem!!! dziś rano sie budzę a mały całe oczko zaropiałe umyłam mu i patrze a ono ałe czerwone!!! okazało sie ze ma wirusowe zapalniespojówek. normalnie szok!!! A w dodatku mam tyle na głowie... w poniedziąłek przyjęcie niespodzianka dla męża z okazji urodzin , ,wtorek testy,,, na nic czasu ohhhh.
Xtosia na te problwmy polecm kubeczek siemienia lnianego... ohydne ale pomaga!!! i jeść duzo jabłęk i suszonych śliweczek..lub Fig.
uciekam sprzatac póki mały spi. pozdrawiamy
a ja w nagrodę, nie zrobiłam mu dzisiaj obiadu
. Nie chciał rano zmienić Hani pieluszki i się pokłóciliśmy. Podobno nic nie robię, więc jak NIC to NIC. Zdziwko zaliczył jak wrócił do domu
.
Skończyło się na tel.do opiekunki żeby zamiast na 8 była na 6:45 bo nie zdążyłabym do pracy, a dziś nie mogłam wolnego wziąć jak na złość. Wyszłam z domu z płaczem, bo Hania cały czas wyciągała do mnie rączki :-( Ok.14:30 zadzwoniła opiekunka i mówi, że Hani coś jest bo od 20 min ciągle płacze i to tak jakby ją coś bolało więc uruchomiłam męża żeby do domu podjechał, a sama poszłam do szefostwa i mówię ze łzami w oczach jak wygląda sytuacja, i że ja muszę do domu do dziecka. A szefowie, że ok i kiedy wychodziłam szef pyta czym się do domu dostanę, a ja na to, że zabiegnę więc szef wstał i wyszedł, a po chwili przychodzi i mówi, że jeden z pracowników mnie zawiezie. Powiem, że nie spodziewałam się takiego obrotu sytuacji i było mi bardzo miło. W domu Hania zaczęła się uspokajać, a kiedy mnie zobaczyła to już mi z rąk nie zeszła. Teraz ma 37 stopni gorączki i mam nadzieję, że już jej nie wejdzie wyżej i obejdzie się bez czopków, bo już nie chcę jej dawać tych syropów, bo one działają za późno
A mój mąż do mnie pytanie przed chwilą...kiedy poprasujemy 

A to ciekawe ze jak bylysmy mlodsze ja i moja siostra czesto prosilismy o zwierzatko nie bylo w ogole o tym mowe a miki to ma chyba jakies uklady nawet nie prosil a dostal:-)