reklama

Stare i nowe znajome mamuśki :)

reklama
Witam :-)
Jakie tu pustki hihi :-) U nas dzisiaj wietrzna pogoda.W nocy burza przeszła,a teraz też trochę chmury krążą.Wezmę zaraz małą na spacer przed spaniem.
Chciałam się też pochwalić że wyszedł nam 12 ząbek :-) Może teraz Niunia będzie spała spokojniej.Pozdrawiam Was wszystkie bez wyjątku.
 
Pustki, pustki :tak: Ja siedzę w domu, bo mam dziś wolne na naukę na niedzielny egz.ale już mi nie mam siły na to cholerstwo patrzeć. Znowu muszę sobie kupić jakieś witaminy, bo mam problemy z zapamiętywaniem niestety :-(

Hania znów budziła się 2 razy w nocy i pospała do 6:00 ehhhh nie ma litości dla nas ;-) O 15 jadę z nią do szkoły po indeks, a że nie ma męża bo do Łodzi pojechał to muszę ze sobą mała taszczyć. Opiekunka zaproponowała, że zostanie, ale nie chcę jej już tak nadwyrężać, zresztą w głosie było słychać, że to tak bardziej z uprzejmości niż z ochoty zaproponowała.

Lecę gotować makaron i idę zanieść mojemu dziecku rosołek. Buziaczki.
 
Nowy ksiądz był spięty jak prowadził swoją pierwszą mszę w parafii, więc prosił kościelnego żeby mógł do świętej wody dołożyć kilka kropelek wódki, aby się rozluźnić.

I tak się stało. Na drugiej mszy zrobił tak samo i czuł się tak dobrze ( a nawet lepiej ) jak na pierwszej mszy, ale gdy wrócił do pokoju znalazł list:

DROGI BRACIE
-Następnym razem dołóż kropelki wódki do wody, a nie kropelki wody do wódki;
-Na początku mówi się "Niech będzie pochwalony", a nie "***** mac"
-Po drugie, Jezusa ukrzyżowali Żydzi, a nie Indianie,
-Po trzecie Kain nie ciągnął kabla, tylko zabił Abla,
-Po czwarte po zakończeniu kazania schodzi się z ambony po schodach, a nie zjeżdża po poręczy.
-A na koniec mówi się Bóg zapłać a nie Ciao
-Krzyż trzeba nazwać po imieniu a nie to "duże t"
-Nie wolno na Judasz mówić "ten skurwysyn"
-Na krzyżu jest Jezus a nie Che Guevara
-Jest 10 przekazań a nie 12;
-Jest 12 apostołów a nie 10;
-Ci co zgrzeszyli idą do piekła, a nie w pizdu;
-Inicjatywa aby ludzie klaskali była imponująca ale tańczyć makarene i robić "pociąg" to przesada;
-Opłatki są dla wiernych a nie na deser do wina;
-Pamiętaj że msza trwa godzinę, a nie dwie polówki po 45 minut;
-Poza tym Maria Magdalena była jawnogrzesznicą a nie kurwą;
-Jezusa ukrzyżowali, a nie zajebali
-Ten obok w "czerwonej sukni" to nie był transwestyta, to byłem ja, Biskup.
-I w końcu Jezus był pasterzem a nie pierdolonym domokrążcą!
 
Nicola zasnęła więc mam chwilkę do siebie

Andzia wspomniała o burzy... ehhh... u mnie idą jakieś ciemne chmury z północnego zachodu i wieje silny wiatr mam nadzieję że nie będzie burzy, bo wstyd się przyznać, ale boję się burzy. A to dlatego że w 97roku byłam na koloniach w Opolu. Kolonie miały trwać 3tygodnie a trwały 2tygodnie. Pogoda była cudna - padało tylko dwa razy. Pierwszy raz przez tydzień drugi raz przez sześć dni. W ciągu tych sześciu dni była okropna burza. Drzewo rosnące tuż przed oknem naszego pokoju zostało złamane przez błyskawice i przewracając się wybiło szybę która spadła na moje łóżko i łóżko koleżanki. Była noc. To był dla nas wręcz szok. Dwa dni później uciekaliśmy przed falą powodziową. Musieliśmy na szybko wyjeżdrzać, woda lała się do naszego autobusu (była tam powódź stulecia). Byłam jeszcze na tyle mała żeby widzieć więcej niż chciałam. Tym bardziej że mieszkam w takich okolicach gdzie nie ma powodzi. Przez nasze miasto płynie tylko jedna "mała" rzeka - Rawa, do której są odprowadzane ścieki. Może w jakimś miejscu kiedyś wylała - nie wiem, w każdym bądź razie nigdy nie wylała w mojej okolicy. Trochę to śmieszne, ale burzy boję się do dziś. A jak widzę tabliczkę na drzewie pod którym zginął od pioruna wędkarz (bardzo blisko mojego domu) to mi ciarki przechodzą. Nie chciałabym tak zginąć. Jak zbliża się burza, dzwonie do mojej mamy i pytam czy są wszyscy w domu (rodzice, rodzeństwo...). Panikara ze mnie... Burza - niby nic takiego a ja się jej boję

a tak z innej beczki to mój chomiczek wszedł mi dziś na rękę. Niestety jeszcze jest strachliwy. Ale powolutku....
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry