reklama

Styczeń 2009

reklama
Oj, nie wiem, czy sms pomoże. wczoraj dostałam od niego opieprz, czemu nie dzwonię..a w piątek, czyli dwa dni wcześniej rozmawialiśmy...To tak jest jak starsi ludzie nie mają, co robić z czasem to później myślą, że każdy tak ma,a ja w ten weekend nawet nie miałam czasu, a bardziej sił pomyśleć o telefonie do nich...więc nie wiem, czy argumenty o po dwóch tygodniach zapraszam dotrą do nich, bo mi powiedzą, że oni mogą nie dożyć...Uroki życia rodzinnego;-)
 
ehh u mnie bedzie podobnie...gadac sobie moge ale czesc sobie to zwyczanie oleje a czesc sie obrazi i nie przyjdzie wogole wywalając focha...juz mi czesc rodziny wywaliła focha, ze na ślubie nie byli ...i czas nie zaleczyl ich głębokich ran ani tłumaczenie, że to był malutki slub cywilny tak jak chciałam...bo powinnam zrobic wielkie przyjęcie dla nich wszystkich pewnie niczym wesele...a jak urodze to powinnam tez wszytskich zaprosic do mego jakze wielkiego przestronnego domku (pokoik, kuchnia i lazieneczka) i ugoscic ich ciastami, obiadem, kolacja, sniadaniem...
 
dziewczyny nie obraźcie sie ale moim zdaniem przesadzacie ... Przeciez nikt nie przyjdzie do was w dniu powrotu do domu... A dpo szpitala to pewnie tylko rodzice i najblizsza przyjaciółka... Ja sie4 cieszyłam jak przyszedł ktos do szpitala bo spokojnie bez stresu mogłam isc do kibelka czy sie wykapac nie martwiac sie co bedzie z dzidzia jak mnie nie bedzie.... A w domuim szybciej załatwisz gosci tym lepiej i z głowy....byle nie było kumulacji w jednym dniu ...Co do brania dziecka na rece to tez nie ma zamiaru robic z siebie kwoki bo niestety konczy sie to tak ze tylko mama musisie dzieckiem zajmowac bo skutecznie wszystkich odizoluje nawet własnego męzusia czy babcie.. a potem pada na pysk i nawet wyjscie do sklepu jest preoblemem.. dzieki bogu przerobiła to kumpela na moim chrzesniaku a nie ja..
 
u mnie z odwiedzinami w szpitalu na pewno problemu nie będzie - wiem już, że nikogo nie wpuszczają, więc będę miała spokój, co do odwiedzin w domku, trochę się obawiam tego, bo ja mieszkam z dziadkami i ich córki dość często przyjeżdżają do nas chociażby żeby ich odwiedzić..... no ale w sumie każda jest już babcią więc chyba zdają sobie sprawę, że ich dzieci nie były zadowolone jak tak od razu ktoś przychodził w odwiedzimy żeby zobaczyć malucha...
no ale na pewno sami nie będziemy, bo mama moja na bank weźmie sobie urlop, a poza tym - moi dziadkowie są... więc prywatności mieć na pewno nie będę :-(

Madzia - ja wiem, że z jednej strony rodzinka jest ciekawa i chciałaby zobaczyć dzieciątko itp, ale fajnie by było gdyby tak po paru tygodniach zaczęli nas odwiedzać - przy najmniej ja tak bym chciała :-) a co do oddawania dziecka komuś innemu na ręce - może nie w tym pierwszych dniach, ale chyba nie stanowiłoby to dla mnie większego problemu ;-)
 
Ostatnia edycja:
Madziu ja mowie na przykladzie tym co widzialam..mojej kolezanki i mojej siostry...pielgrzymki to wlasciwe okreslenie jesli chodzi o odwiedzanie zarowno w szpitalu jak w domu...i o ile w domu mozna to "odbębnic" o tyle w szpitalu to personel miał pretensje wlaśnie do swieżych mam...bo niby sie u nas mówi, ze nie więcej niż dwie osoby na raz do jednej pani (sale są dwuosobowe) ale w gruncie rzeczy nikt tego nie przestrzega i czasem sie robi harmider...a u mnie w mieście sie tak jakoś przyjęło, ze koniecznie trzeba odwiedzić jeszcze w szpitalu tą świeżą mamusie...a że ona gora 3 doby tam spędza to jak ma wielką rodzine i mase znajomych a godziny odwiedzin są ściśle okreslone i krótkie to sie jednocześnie ludzie schodzą niestety...
 
Ja jestem tego zdania co Madzia, chyba trche porzesadzacie. Zakladacie ze wszyscy beda walicc drzwiami i oknami a wy bedziecie umachane na maksa. U nas nie ma zwyczaju odwiedzania przez znajomych w szpitalu. Od tego ma sie meza zeby odwiedzal i raczej nie po to zeby sie usmiechac a raczej zeby cos doniosl i zobaczyl mame i dziecko. Co do trzymania na rekach - nie pamietam zeby ktokolwiek z moich gosci w domu chcial Michasia na rekach trzymac.
A odwiedziny w domu - praktycznie sama zapraszalam przyjaciolke zeby przyszla bo male dziecko na poczatku non stop spi a ty nie wiesz co ze soba zrobic a najblizeszym sama chcesz swoim skarbem sie pochwalic.... A tym bardziej fajnie jak ktos wpadnie i ci bulki na przyklad przyniesie a pozniej oczywiscie wypadnie. A zarazki? Nie mowie zeby dziecko do szpitala niesc niech sie hartuje ale tez musi flore bakteryjna powoli nabrac. A mysle ze kazdy przytomny gosc najpierw wymyje lapy zanim zobaczy "o jakie malutkie paluszki". Moze troche inaczej na to patrze bo to moje drugie dziecko i dla mnie trzesienie sie nad zarazkami jest bez sensu bo Michas choodzi do przedszkola i nie jedna przyniesie...
U nas jeszcze bylo tak ze Michasiowi nie przeszkadzaly wizyty jak byl maluski a po miesiacu jak mielismy gosci to byl tak wybity z rytmu po odwiedzinach ze dwa dni pozniej mielismy wyciete... Im dalej w las tym wiecej drzew. Naprawde wiecej czasu na zalatwienie odwiedzin jest na poczatku niz na przyklad po miesiacu
 
Moim zdaniem powinno być zakazane odwiedzanie w szpitalu. U mnie w szpitalu gdzie będę rodzić na niektórych salach leżą 4 świeże mamusie i jak do jednej przyjdzie gromada a ty będziesz świeżo po porodzie i będziesz chciała wstać to wszyscy się na ciebie będą patrzyli! A jak jeszcze przy okazji poleci ci troche krwi na podłoge przy wstawaniu to będzie super. A niektórzy to potrafią jeszcze skomentować!
 
Ja przy Oliwii bardzo się cieszyłam że nas odwiedzają. W szpitalu przyszli tego samego dnia co urodziłam mój tata i teściowie. U mojego ojca widziałam łezki jak zobaczył wnuczkę.
Jak wyszłam to teściowa zadzwoniła czy mogą przyjść czy mają sobie odpuścić nie miałam nic przeciwko temu. Znajomi też dzwonili.

Co do brania dziecka na ręce to sama zawijałam w rożek i dawałam. Oliwia bardzo lubiła gości i do tej pory tak ma. A zarazki raju w szpitalu ile ich jest. To jest nieuniknione.
 
Ostatnia edycja:
reklama
chyba zostalam zle zrozumiana...ja rozumiem rodzice, tesciowie najblizsi...tylko ze u nas sie przyjelo jakos tak glupkowato ze koniecznie trzeba mamusie odwiedzic jeszcze w szpitalu...i to wszyscy...kto ją lub tatusia zna to leci...a godziny odwiedzin są przez dwie godziny dla ludzi spoza bliskiej rodziny (mąż i rodzice mogą przychodzic w zasadzie o kazdej porze aby pojedynczo)...wiec chcac nie chcac wszyscy sie schodza jednoczesnie...nie wiem jak bylo u innych mowie z wlasnego doswiadczenia (a raczej doswiadczenia mojej siostry i kolezanki, no i w sumie mojej bratowej) z mojego miasta, z tego szpitala w ktorym ja bede rodzic ze tak to niestety pozniej wyglada...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry