reklama

Styczeń 2009

...ja też liczę na dobre wychowanie Rodzinki i że nie będą wpadać na chybił trafił. Myślę, że się tych wizyt nie uniknie i trzeba się na nie psychicznie przygotować, ale odstęp czasowy jest wskazany :)
 
reklama
Ja po wizycie u lekarza...i wszytko jest w porządku! serduszko ślicznie małemu biło..szyjka długa twarda, ujście zamknięte...lekarz stwierdził że urodzę w terminie albo po nim..oczywiście na dzień dzisiejszy :tak:

Co do odwiedzin..to ja jeśli chodzi o najbliższą rodzinkę to jestem jak najbardziej ZA, nie wyobrażam sobie ze jestem cały czas z małym sama w domu i nie mam sie nawet to kogo słowem odezwać..
A znajomi owszem ale z zapowiedzią :-)

Zresztą myślę że wszystko się okaże jak się będziemy czuli...i czy w ogóle będę miała siłę z kimś rozmawiać 1
 
Ostatnia edycja:
mnie odwiedzał mąż i mama i koniec. Zwalił się tez siostrzeniec Tomka z kolega (miał byc chrzestnym) to na korytarzu plułam jadem i słałam złowrogie błyski z oczu. Ja nie miałam ochoty na wizyty i już, po 40 godzinach rodzenia, walce z cycem, ciagłym przystawianiu i modleniu się aby mały cos wyssał, nauce obsługi malucha i z tym bolacym kroczem (ja akurat mogłam siadac po turecku już 2 dni po) zabiłabym każdego kto mi zawraca głowę.
Ale zapowiedziałm to wczesniej i o dziwo poza tym jednym przypadkiem wszyscy posłuchali. mama Tomka przyjechała jakieś 2 tygodnie później, mój tata nie przyszedł do szpitala, rodzinka była taktowna, znajomi też. No ale ja zołza jestem i chyba nie chcieli się narażac.
A dodatkowo ladując na patologi załatwiłam sobie telefon zastepczy z kartą taktaka i numerem znanym tylko mojej mamie, Tomkowi i jego mamie, oraz dziewczynom z BB. I dobrze, bo jak Tomek przywoził mi mój własny raz na 2 dni to było pełno smsów w stylu "czy już" i nieodebranych połączeń.
 
Rozumiem troszkę obawy Emilki, bo wiem jak było u mojej kuzynki, u której po porodzie przewinęła sie przez szpital prawie cała firma (niestety firma znajdowała się niedaleko szpitala), i ludzie po prostu nie rozumieli, jak grzecznie prosiła żeby odwiedzali ją jak już będzie w domu, twierdząc ,że tylko na chwilkę...........itd. Ludzie są różni i nigdy nie wiadomo co im strzeli do głowy.
Ja mam nadzieję, że mnie odwiedzi tylko najbliższa rodzina, i mamy zamiar z mężem w razie telefonów i propopzycji odwiedzin w szpitalu znajomych czy dalszej rodziny mówić, że jest zakaz i już.
 
ja tez zołza jestem i mój mąz też nie milszy to moze sie przestraszą hihihi
a tak poważnie po prostu nie wiem jak sie będe czuła a podejrzewam, że nikt nie wpadnie na pomysł zapytania czy mnie czy mojego męża w jakim ja jestem stanie i czy mam ochote...po prostu sie zwalą tak samo jak do mojej siostri i tyle...a poźniej ona wysłuchiwała od pielęgniarek żeby porozmawiać ze znajomymi tylko jak jak oni bez zapowiedzi...
a ja właśnie sie dowiedziałam ze kombinezonek dla małej nie dojedzie wiec trzeba kupić...
jaki macie rozmiar na wyjscie ze szpitala?
 
Ja nie byłam zołza i to był błąd , jak wróciłam ze szpitala , przyjechała cała najbliższa rodzina . Dzidzi się nie spodobało i jak zaczęła "koncert" to płakała dobre 2 godziny , nic nie pomagało , rodzinka po cichu wyszła . Wiem , że w drodze do domów nikt się w samochodzie nie odzywał, trochę się wystraszyli.:szok:Więc myślę , że tym razem zaczekają z wizytą. Zuzia tak płakała tylko ten jeden raz .
 
U nas w szpitalu jest sala odwiedzin gdzie sie wyjezdza z lozeczkiem na kolkach. Nie ma niebezpieczenstwa ze lezysz wietrzysz krocze rozwalaona a tu wchodzi czyjs maz.
Moi znajomi nie mieli pomyslu przychodzic do szpitala a jak juz ktos zadzwoni to w szpitalu nie mam zamiaru przyjmowac. Raz ze na tej sale jest jedoczesnie kilka poloznic i kupa odwiedzajacych a wyglada sie tez roznie. Moze to nie rewia mody i kazdy powinien to rozumiec ze wygladasz jak straszydlo ale po co samemu czuc sie glupio. Nigdy nie wiesz czy gdzies krwi na koszuli akurat nie masz czy cycki nie polecialy...
 
Rondzi dobre rozwiązanie z tym" pokojem odwiedzin". Ja z jednej strony chce,zeby mnie odwiedzano w szpitalu, a z drugiej wiem, ze jak trafie na np. 6cioosobową sale, to trzeba odwiedziny ograniczyc do minimum. Zadna z mamus na sali nie bedzie zadowolona tlumem gosci. Mam zamiar wychodzic na korytarz, jesli bede mogla.
 
reklama
u nas są maksymalnie 2-osobowe sale (są też pojedyńcze ale to trzeba byc jakimś Vipem zeby sobie zalatwic taka sale) wiec wszystkim sie wydaje ze nic sie nie stanie jak przyjdzie jedna osoba wiecej...tylko, ze kazdy tak mysli a godziny odwiedzin sa tak krotkie ze wszyscy sie zwykle schodza jednoczesnie...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry