kuleczka_ok
Zadomowiona(y)
ja na szczęście rodzęd 70 km od mojej miescowości. Tylko mąż i moja mama mogą być przy mnie - nikogo więcej nie przyjmuję i już to zapowiedziałam.
To dla nas naprawdę ciężki okres i reszta musi się dostosować.
Poród naturalny porównują do startu olimpijczyka, a po cc też się nie wygląda kwitnącą - więć musimy mieć ten czas na regenerację sił.
W moim szpitalu odwiedziny są od 15 do 17, a salę max 2 osobowe. Jesli ktoś przyjdzie o innej godzinie na salę nie moze wejść tylko jak u Rondzi jest sala odwiedzin i tam trzeba wyjść.
To dla nas naprawdę ciężki okres i reszta musi się dostosować.
Poród naturalny porównują do startu olimpijczyka, a po cc też się nie wygląda kwitnącą - więć musimy mieć ten czas na regenerację sił.
W moim szpitalu odwiedziny są od 15 do 17, a salę max 2 osobowe. Jesli ktoś przyjdzie o innej godzinie na salę nie moze wejść tylko jak u Rondzi jest sala odwiedzin i tam trzeba wyjść.
A jeżeli chodzi o dom, nie chciałabym by ktoś nas odwiedzał zaraz po narodzinach. Najpierw my i maluszek musimy się ze sobą oswoić. Dla mnie optymalny czas to jest 3-4tygodnie. Poza tym ludzie przynoszą zarazki, chcą dziecko na ręce itd. To mnie drażni.
Gdy urodziłam syna, do babeczki z łóżka obok przychodziły wieloosobowe delegacje rodziny i znajomych - jakby kurczę, nie mogli poczekać tych trzech dni. I jak tu komfortowo wietrzyć krocze czy nakarmić piersią? Ja zabroniłam się odwiedzać w szpitalu, odwiedzał mnie tylko mąż.