reklama

Styczeń 2009

ja tak miałam wczoraj w nocy... mąż tylko pytał "możesz sie wreszcie uspokoić?"
a czemu płakałam? hmm dobre pytanie...
ze strachu...boje sie porodu - w sensie bólu-ja się pocieszam, że nie pierwsza rodzę i inne też bolało- przeżyję, w sensie zdrowia swojego i dzidzi- tego nie jestem w stanie ogarnąc, staram się nie myślec bo zwariuję, w sensie dania sobie rady a nie bezsilności...- tak jak z bólem
boje sie, że nie dam rady z opieką nad córcią szczególnie na początku...-dasz radę
boje sie nawet że zwyczajnie nie bede potrafiła jej nakarmić...- wszystko jest w Twojej głowie
boje sie, reakcji męża na mnie po widzeniu mnie w takiej sytuacji...to może byc szok ale jakos przełknie, wkońcu przeżył jakoś te 9 miechów boje się że bedziemy mieli probem z seksem potem...- wszystko jest w Twojej głowie;-)
boje się, że wszytsko sie zmieni na gorsze między nami...ze rytuna zabije to co w nas było do tej pory...j.w;-)
boje się, że nie bede potrafiła wychować dziecka tak jakbym chciała...że nie będzie mogło powiedziec kiedys że mialo super dzieciństwo a do matki idzie ze wszytskimi problemami...j.w
boje sie juz teraz wszystkiego...panika mnie ogarnęła... :eek:chcesz całą resztę przestraszyc?;-)

mi się dzisiaj śniło, że złe pampersy kupiłam...dla dziewczynek różowe a nie dla chłopców niebieskie...a oprócz tego miały inną budowę i coś mu uwierało.... oprócz tego pomyliłam rozmiary i kupiłam rozmiar 6-9 a nie 0-3.... jak się obudziłam to zaczęłam się śmiac bo zdałam sobie sprawę, że nie ma ani takich rozmiarów ani pampersów różowe:eek::-).... lepiej już zacznijmy rodzic ,bo psychiatryki a nie porodówki będą przeżywac oblężenie....
 
reklama
ja tak miałam wczoraj w nocy... mąż tylko pytał "możesz sie wreszcie uspokoić?"
a czemu płakałam? hmm dobre pytanie...
ze strachu...boje sie porodu - w sensie bólu, w sensie zdrowia swojego i dzidzi, w sensie dania sobie rady a nie bezsilności...
boje sie, że nie dam rady z opieką nad córcią szczególnie na początku...
boje sie nawet że zwyczajnie nie bede potrafiła jej nakarmić...
boje sie, reakcji męża na mnie po widzeniu mnie w takiej sytuacji...boje się że bedziemy mieli probem z seksem potem...
boje się, że wszytsko sie zmieni na gorsze między nami...ze rytuna zabije to co w nas było do tej pory...
boje się, że nie bede potrafiła wychować dziecka tak jakbym chciała...że nie będzie mogło powiedziec kiedys że mialo super dzieciństwo a do matki idzie ze wszytskimi problemami...
boje sie juz teraz wszystkiego...panika mnie ogarnęła...

EmilkaT, bardzo dobrze że o tym piszesz, trzeba oswajać lęki, a rade dasz, dlatego że po porodzie u kobiet wiele się zmienia. Jeszcze nie jestem mamą ale jak zobaczymy te swoje maluchy to siła w nas urośnie, ja w to wierze, a po dziewięciu mięsiącach szalejących nastrojów, zachcianek i zastanawiania się "jak to będzie" mamy prawo fixować, zwłaszcza że tak niewiele nas zostało. Na wszystko będziemy potrzebowały czasu. Damy rade. ;-)
 
Mój w pracy, a jak sie denerwje bo ryby w stawie zdychają, jest znmimo lód trzyma. te co padły zacnaja sie rozkładać i reszta sie dusi. :szok: ratnku jak ja im moge pomuc przeciasz sama tego lodu nie skusze.:szok: W Cieży czuje sie jak niedołeżna.
 
Po wczorajszej wizycie lekarz stwierdził, że wszystko jest już ładnie przygotowane do porodu- tylko że ja mam mieć cc:szok: i do poniedziałku mam poczekać:baffled: tylko jak to zrobić?? Najbardziej martwi mnie taki niespodziewany poród gdy będę miała wypchany żołądek jedzeniem!! Co oni robią wtedy.....?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry