reklama

Styczeń 2009

reklama
Ja tylko tak kontrolnie - u nas wszystko ok, dzisiaj zdjęli nam szwy, jutro idziemy do ortopedy spytać, kiedy możemy zacząć prostować Majkę (to znaczy układać ją na obu bokach, a nie tylko na jednym). Poza problemami z trawieniem (niestety kolki), Mała ma się dobrze. Za to ja nie bardzo umiem się pozbierać ze wszystkim, więc zazwyczaj zdążę tylko odpalić komputer, a potem nie mam czasu ani sprawdzić maili, ani wejść na forum. Dlatego zniknęłam. Mam nadzieję, że jak się Małej poprawi trawienie, a mi organizacja, to wrócę i będę częściej na forum :-)
 
Witam po ponad tygodniu nieobecności.
Dzisiaj wróciłyśmy do domku- NARESZCIE. Córcia już śpi po wielkim zamięszaniu i pierwszek kąpieli. Synek nie mógł się mną nacieszyć i ciągle chciał się przytulać (jak to trzylatek). Ja też już kładę się spać bo zmeczona jestem a nie wiadomo jak nam minie pierwsza nocka w domciu.
Raczej nie nadrobię "forumowych" zaległości ale wszystkim dziękuję za życzenia i gratulacje. Szczególne podziękowania dla Celinki za porady przed porodem i w szpitalu!!!
 
gratuluje poletka że już jesteście w domu, szpitale raczej nie są najmilszymi miejscami - i gratuluje maleństwa, pewnie jesteś styrana...

Zaglądam na forum w chwili oddechu, mój maluch ładnie śpi, ale za to jest jak zegarynka i budzi się na karmienie równiutko co trzy godziny :-), pozdrawiam WSZYSTKIE mamusie !!!

EmilkaT - jak tam córeczka ? Jak Ty się czujesz?
 
no u nas po pierwsze małej sie przestawil dzien z nocą...w dzien spi regularnie dlugo (po 3 godziny) w nocy budzi sie z byle powodu i jest od razu ryk...
po drugie zaczely sie jakies problemy z brzuszkiem...mała jest marudna, popłakuje przed zrobieniem kupki, nerwowo mnie szuka i najchetniej wisialaby na mnie 24 na dobe...ma lozeczko-wstręt:-) więc wszędzie dobrze tylko nie w łóżeczku....w związku z tym że my chcemy ją w łóżeczku kłaść zanim sie ją uśpi jest 2 godziny walki, podchodzenia utulania, dawania smoka ktorego w ramach prostestu wypluwa na odleglosci niesamowite ;-)
ja czuje sie źle ale trudno sie dziwic...nie wysypiam sie kompletnie, mam dolka non stop...teraz nawet sie nie najadam bo nie wiem w koncu co szkodzi małej, wyniki nie wyszly dobrze, mam brac zelazlo po ktorym mała moze być bardziej drażliwa...cudownie wiec moze byc jeszcze bardziej drazliwa...:-(
ponadto mam stan zapalny ukladu moczowego, krocze mi podropiało lekko i jakaś grzybica sie przypałętała...
no to sobie pomarudziłam:-)
a jak u Ciebie?
 
Łóżeczkowstręt to jakaś epidemia!!Szkoda że jeszcze nie wymyślili szczepionki na to!!:-D Wkońcu już na tyle rzeczy szczepia te nasze maleństwa!!
Ale musimy się pochawalić że dzisiaj Wikusia zaprzyjaźniła się ze smokiem!I mam teraz troszke spokoju!!Po tym jak zjadła 130 ml mleczka i zapiła 30 mll herbatki dalej miała odruch ssania to stwierdziliśmy że damy smoka no i się udało!!Bo już mi było jej szkoda jak zaczeła sie przejadać i potem godzine sie meczyła z przejedzenia!!
 
no u nas po pierwsze małej sie przestawil dzien z nocą...w dzien spi regularnie dlugo (po 3 godziny) w nocy budzi sie z byle powodu i jest od razu ryk...
po drugie zaczely sie jakies problemy z brzuszkiem...mała jest marudna, popłakuje przed zrobieniem kupki, nerwowo mnie szuka i najchetniej wisialaby na mnie 24 na dobe...ma lozeczko-wstręt:-) więc wszędzie dobrze tylko nie w łóżeczku....w związku z tym że my chcemy ją w łóżeczku kłaść zanim sie ją uśpi jest 2 godziny walki, podchodzenia utulania, dawania smoka ktorego w ramach prostestu wypluwa na odleglosci niesamowite ;-)
ja czuje sie źle ale trudno sie dziwic...nie wysypiam sie kompletnie, mam dolka non stop...teraz nawet sie nie najadam bo nie wiem w koncu co szkodzi małej, wyniki nie wyszly dobrze, mam brac zelazlo po ktorym mała moze być bardziej drażliwa...cudownie wiec moze byc jeszcze bardziej drazliwa...:-(
ponadto mam stan zapalny ukladu moczowego, krocze mi podropiało lekko i jakaś grzybica sie przypałętała...
no to sobie pomarudziłam:-)
a jak u Ciebie?

Mój śpi w łóżeczku, nie mam (jak na razie) problemu z odkładaniem go do łóżeczka. Smoczek toleruje, chociaż jak sie bardzo zdenerwuje, albo jest bardzo głodny to też pluje. No kolki są, jak u każdego malucha- jeszcze układ trawienny musi dojrzeć więc dziecko się wije przed zrobieniem kupki - też mam w nocy dwie godziny z głowy, bo po karmieniu trzeba jeszcze przepchnąć to co się zjadło.

Ja - szyjka pękła przy porodzie- goi się, krocze też popękało mimo tego że byłam nacinana - młody miał głowe dużą :happy:
Poza tym jestem oczywiście niewyspana, a tatus maleństywa musi pracować, więc mam wszystko na głowie w domu. Szwy ciągną i robi mi się potwornie słabo jak chwile stoje. Z karmieniem na szczęście nie mam problemu. Czyli tak zwany : klasyk . Liczę na to, że taki stan przejdzie, bo płaczliwa jestem, zaliczyłam depresje dnia trzeciego po porodzie, i do tej pory jak kłade się do łóżka to łzy stają mi w oczach - no ale jakoś trzeba się wyładowywać.
 
reklama
(...)popłakuje przed zrobieniem kupki (...)

Ja gdzieś czytałam, że dziecko płacząc przed samym zrobieniem kupki poprzez płacz zwiększa ciśnienie "w sobie" :rofl2::baffled::szok:, bo się napręża przy płaqczu i napina i w ten sposób kupka łatwiej wychodzi :tak:, bo małe dzieci nie umieją jeszcze przeć przy wypróżnianiu, a płacz im w tym pomaga. Mój mały też tak robi. Jak jest spokojny i nagle zaczyna przeraźliwie płakać, tyo wiemy, że to własnie z tego powodu, a ponieważ ma problemy ze zrobieniem kupki :dry::-(, ściągamy mu pieluszkę i czasem poprzez uniesienie nóżek podczas jego wypróżniania, łatwiej mu ta kupka wychodzi :tak: niż w pozycji zupełnie płaskiej, jak leży.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry