• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Styczen 2011

Ej, dziś chyba taki dzień bo moja Marii też marudzi, jak nawet cyca nie chce. Zresztą starsze też nie w sosie. Młoda mi całą drogę z przedszkola pyskowała a Tymon dostał karę za ignorowanie matki i poszedł obrażony do swojego pokoju. Och, chyba już dosyć wszyscy mają tej zimy.
No i Malutkiej nie zostawili - zatem dalej nie wiemy która gasi to światło ;)
 
reklama
My się dołączamy do ogólnoświatowego dnia marudzenia... mały właśnie zasnął po dwóch godzinach... w foteliku samochodowym pod stołem w kuchni :-)
Ciekawe, na jak długo... :-)
 
Jeżeli chodzi o ariskę to u niej nie do końca jest lepiej, może źle napisałam wcześniej
malutkiej stan w sumie na razie stoi w miejscu
jeżeli chodzi o nią to ten płyn rdzeniowy się nie oczyszcza :-(
ale ja wierzę w to że zacznie się poprawiać...

w sumie mała jest w lepszym stanie niż mój Michałek
ale cały czas mam nadzieję
 
Witamy się i my. Dzisiaj wróciliśmy do domku, czujemy się już bardzo dobrze. Juro postaram się trochę nadrobić zaległości i poczytać co się u Was dzieje. Pozdrawiamy! :)
 
witam sie po dluższej nieobecnoścci
widzę, że są problemy ze zdrowiem naszych maluszków:((
claudia4you to straszne co się dzieję z michałkiem, mąż mi mowił bo podczytywał jak bylismy w szpitalu, bądzcie dzielni i dobrej myśli....
my wylądowaliśmy w sobote na wieczór na IP bo miałam bole brzucha i gorączke 39 st, tam badania, wymazy, w pn na usg się okazało, że mam skrzepy w macicy, mały na wieczór poszedł do domu a ja we wtorek miałam zabieg łyżeczkowania macicy, nie mogłam karmić przez 24 h, wyszłam w środę rano
mamy problemy z karmieniem piersią bo Antoś zasmakowal butelki, nie najada się i nie chce ssać jak sutek jest miękki, próbujemy cały czas a i tak się wieczorem kończy butlą...
czuję się z tego powodu bardzo źle i jakaś taka niewartościowa i zupełnie mojemu dziecku niepotrzebna:-(:-(

Ja miałam takie same problemy jak ty: i zastoje połogowe i problem z karmieniem. Tyle że ty lepiej trafilaś bo cię wyczyścili i masz to z głowy, a ja jeździłam co tydzień a nawet częściej i tylko mnie badali robili zabieg jakiś tam na zywca i pakowali we mnie leki żeby to wszystko mi zeszło:angry: Byłam 3 tyg. na antybiotyku i po nim mała mi się odwodniła i wogóle...
Z karmieniem też miałam identycznie, ale walczyłam żeby ją karmić. Płakałam i przystawiałam. Robiłam cuda, bo mleka nie miałam za dużo a Maja jak nie leciało to się złościła. Brałam mleczko do strzykawki (troszkę) i przystawiałam mała do piersi i lałam po cycu po troszku tego mleczka ze strzykawki. Jak poczuła że leci to ciągnęła i poszło, ale nie długo bo smoczek jest przecież twardszy. Zrobiłam więc tak: nakładałam na piers te nakładki silikonowe i wpuszczałam w nie troszkę mleczka (ze strzykawki albo wyciskałam z piersi) i mała zaczynała ciągnąć i poszło. Po kilku tygodniach oduczyłam ją cmokania przez nakładkę i tak karmię do dziś:-D
Nie wiem czy jasno to wytłumaczylam, ale mam nadzieję że coś zrozumiałaś. Jakby co to pisz na pw i postaram się pomóc:)
 
witam sie i normalnie wkurzona ja sto w szpitalu spedzilismy prawie 6 godz masakra. na ktg toska pokazala, ze wybieranie sie do nas ma gleboko w dupince skurczy na poziomie 0-4 moj jak widzial linie ciagla prosta to nie mogl uwierzyc ze ma nas w nosie. zdarzylo sie kilka "wielkich" skurczy (czyt. 10 ew. 13) i moj jak je widzial to przypomnial sobie podjazdy w tour de france.

lekarka na badaniu stwierdzila, ze daleka droga przedemna bo szyjka trzyma mocno :-( i zdziwiona, ze po terminie tyle dni i nic nie wskazuje na porod. masaz niezbyt przyjemny myslalam, ze babe pogryze jak mi zaczela jezdzic w srodku na boki najbardziej z lewej strony bolalo no i w pon o 12 mam sie zglosic na IP i mam sie nastawic na to, ze zostane.

claudia ariska mam nadzieje, ze wasze skarby wyjda z tego calo i zdrowo bez wiekszych komplikacji.

joasienka, monia-t no to zaczynamy odliczanie do godz zero :-)

joasienka a ty kiedy masz sie stawic w szpitalu znow na kontrole?
 
jestem...Maciej wykąpany i nakarmiony. Dziś pierwszy raz kąpaliśmy w wiaderku i powiem Wam moje dziecko było bardzo zadowolone , nie płakało....podobało mu się.... więc chyba wanienka pójdzie w niełaskę i będzie wiaderko:)

Teraz gorsza wiadomość... u nas poziom bilirubiny wynosi 15,73 więc jutro z rana jedziemy do szpitala bo żółtaczka wróciła....masakra....mam nadzieję, że nas nie zostawią tylko będziemy dojeżdżać na naświetlania. Wszystko się zobaczy jutro.....
 
malutk_a - no to zaczynamy! :-) Ja mam jechać w niedzielę, ale nie wiem czy to ma sens, czy nie lepiej w poniedziałek. Czy w weekendy zlecają cokolwiek? Bez sensu byłoby jechać tylko po to, żeby się tam przespać :wściekła/y:A może poczekamy do Walentynek? Już niedaleko :-D
modlicha, farbka - dzięki za opowieści. Ciekawe jak to u mnie będzie?...
Ribi - trzymam kciuki, żeby to naświetlanie przebiegło jak najmniej boleśnie i przede wszystkim sprawnie.

A miałyście jakieś skutki uboczne po ZZO?
 
reklama
dziewczyny mam pytanie: CZY POTRZEBUJĘ SKIEROWANIE DO SZPITALA OD PEDIATRY? cZY WYSTARCZĄ TYLKO WYNIKI? dZIECKO JUTRO BĘDZIE MIAŁO 11 DNI WIĘC MOŻE TO MA ZNACZENIE?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry