Pola to skoro Ty zrobiłaś już research w sprawie pediatrów i innych lekarzy to jak się mały urodzi, to się do Ciebie odezwę po namiary ;-)
Gosia, to skoro już u Ciebie brzuch opadł to bliżej niż dalej, tylko czekać. Mój wygląda tak jakby się nic nie zapowiadało, czasem mam takie lekkie pobolewanie jak w czasie miesiączki, ale to tyle. No ale piję tę herbatę, mobilizuję się do spacerów mimo pogody i generalnie staram się być aktywna. Nawet na basen zdarza mi się pójść. Nie mam jeszcze nawet rozwarcie, więc myślę, że syfa nie złapie, a po za tym łaże z samego rano, jak woda jeszcze po nocnym czyszczeniu jest.
Anastazja i Dziewczyny co do samopoczucia głowa do góry.
Myślę, że to taki etap ciąży, że już jakbyśmy nie wyglądały, mamy po trochu dosyć. Nie jęczcie tylko za dużo swoim facetom, że macie tu za dużo, tam za mało. Oni, jak Asteria napisała, patrzą i tak na nasze piersi i większość z nich nie wiem co to rozstęp, więc po co ich uświadamiać. ;-)
Uważam, że sporo spadnie nam przy porodzie, a później jak jeszcze dołączymy spacery, to jeszcze szybciej pójdzie. My fajnie rodzimy, jak już będziemy mogły wychodzić na dłuższe spacery to praktycznie wiosna będzie blisko, no chyba, że znów się coś poprzestawia. :-) Ale do - 10 stopni z dzieckiem można wychodzić. No i proszę Asteria jest tego potwierdzeniem :-)
Co do Ciebie Mami..i jej problemów z "mamusią"
Myślę, że tu trzeba stosować metodę małych kroczków i wciągać w opiekę i pewne czynności K. No i po za tym trzeba ćwiczyć asertywność, no ale tu też myślę, że jesteś na tyle delikatna, że zaraz tak szybko nie nauczysz się stawiać "mamusi" granic. Jakieś też przepracowanie musi się odbyć w Twojej głowie. Po pierwsze K. jest ojcem dziecka, wiec opieka z jego strony Ci się należy i tu powinnaś zacząć próbować też i sobie tłumaczyć, że tylko dlatego, że on Cie utrzymuje i mieszkacie u jego mamy, nie znaczy, że jesteś w jakiejś gorszej pozycji i masz się dawać steroryzować.
Po drugie Twój K to jeszcze młodzik, wiec jak mu mamusia truje nad uchem, to przyjmuje to jako dobrą radę i nawet się nie zastanawia czy przy tym Ciebie nie rani.
Postaraj się małymi kroczkami ściągać go na swoją stronę i pokazywać mu, że warto o pewne relacje z dzieckiem dbać. Tak jak dziewczyny pisały, wspomnieć, że gdzieś tam czytałaś, że przeglądałaś jakoś stronę porad itd, na zasadzie rzucania jakiś takich niby uwag i komentarzy, cos tam do niego zawsze dotrze.
Umów się z nim i powiedz, że bardzo Ci zależy na pewnych rytuałach, jak kąpanie i że wiesz, że jest zmęczony, ale to przynosi wspaniała więź itd. Jak wprowadzicie to jako wasz rytuał i co więcej on zobaczy jaka to frajda i dla dziecka i dla niego, to sam mamusi podziękuję i sam będzie pilnować, żeby mamusia się nie wtrącała.
Po drugie, skoro karmisz butelką to też mu jeden raz daj, żeby wiedział co i jak i też więzi doświadczył.
Po za tym jak będziecie już mogli, wyłaźcie razem na spacery.
Staraj się też karmić dziecko sama. Co to jest, że "mamusia" Cię w tym wyręcza. Może i się trochę spocisz przy tym ćwiczeniu, ale spróbuj dzisiaj jak będzie się znowu brała to karmienia Emilki powiedzieć jej. "Dziękuję mamie, że mi tak pomagała, bo rzeczywiście po cc nie czułam się najlepiej, ale teraz jest już dobrze i Emilkę wolę nakarmić sama" i jakby Ci znów zaczęła pieprzyć, że nie wiesz jak, itp to dawaj jeszcze raz ten sam tekst. Psychologiem nie jestem, no ale mam nadzieję, że powyższe rady będą choć trochę pomocne.