Tylko że teraz i aptekarze mają dołączyc do protestu, wiec bedzie tylko gorzej.
Co do spania na podlodze przy dziecku na oddziale dziecięcym raczej nie robią problemów, ja zawsze mogłam z młodym być. W jednym tylko było tak, że nie mozna było wykupic lozka - nie mieli po prostu. Wywalczyłam sobie lezak w sali. Pielęgniarce się nie podobało (straszyła nawet, ze w ogóle mi nie pozwolą być, jak się nie dostosuję!!) i kazała składac na dzień, ale powiedziałam, ze nie bede tego robić, bo nie zamierzam cały dzien siedziec na stołku! Nie była już potem miła, ale to akurat miałam w nosie.
Po porodzie jednak dziecko mi zabrali, bo miało żótaczke, na dodatek patologiczną i to od razu po urodzeniu. (normalnie, jesli dziecko zdrowe, to oczywiscie było z matką). Mogłam go odwiedzac tak czesto, jak chcialam, ale dlatego, ze byłam tez na oddziale w szpitalu (tyle, ze polozniczym), tylko w czasie obchodu i zabiegów trzeba było wyjsc. Za to matki z "zewnątrz" miały tylko 2 godz. dziennie na odwiedziny i nie mogły być dłuzej niż chyba 20 min. Poza tym miały zakaz wejscia do pokoju, wywozili im je na korytarz - dla mnie masakra. Z drugiej jednak strony trudno się dziwić, chcieli przecież uniknąć wnoszenia zarazków na oddział i narazania dzieciaczków.
W jednym ze szpitali byłam obok sali OIOM (tam, gdzie walczyłam o lezak). Tam mamy wchodzic mogły tylko kilka razy dziennie na 5 min (jesli sie oczywiście nic z zadnym dzieckiem nie działo), nawet te co karmiły piersią nie miały inaczej. Po tym czego się napatrzylam, jak to pielęgniarki "opiekują się" tymi dziećmi obiecałam sobie, ze przenigdy nie zostawię dziecka samego w szpitalu - ani nawet na noc, kiedy niby powino spać. Po prostu tragedia!!
A dlaczego tak naprawde pozwalają spać matkom na podłodze? W trosce o dziecko? Nie! Tylko z tego powodu, ze personel ma o wiele mniej pracy. Nie wyobrazam sobie kto by sie tymi dziecmi zajmował, gdyby tam matek/ojców nie było, skoro nawet kilkorga na OIOMie nie potrafiły ogarnąć
