heh...robienie P. przez śniadania skończyło się na umyciu kurek....

pięknie

także śniadania do łóżka nie dostanę

w ogóle u mnie jest dziwna sytuacja, bo ponoć teściom jest smutno, że do nich codziennie nie przychodzę...

to nie tak, że ich unikam czy coś, bo jak ich spotkam to długo gadam z nimi czy staram się coś pomóc, ale od rana do wieczora jestem na uczelni i wracam zryta i jedyne o czym marzę to piżamka, łóżeczko, bb i spokój... a nie siedzenie u nich przez godzinę i rozmowy o niczym...nie wiem co oni sobie wyobrażają? że ja po zajęciach będę przychodzić i gadać im jak mi dzień minął? co robiłam na uczelni?? nawet nieswojo bym się z tym czuła, bo może oni mają jakieś sprawy do pozałatwiania czy zrobienia, a ja będę siedzieć...poza tym obrazili się na P. że wczoraj pojechaliśmy do moich rodziców na obiad, a nie przyszliśmy do nich..."mąż" jest u nich codziennie po sto razy, a ja swoich rodziców widuję raz w tygodniu...i od dawna mieliśmy umówione spotkanie z rodzicami, a Ci zadzwonili do nas o 15, że obiad zrobili niedzielny...kiedy my już u rodziców moich siedzimy i kończymy jeść...
w ogóle czasem mam wrażenie, że im się wydaje, że robią nam łaskę co do mieszkania (rachunki płacimy sami, więc oni nie ponoszą kosztów z tym związanych, oprócz tego, że tracą jakby na wynajmie, bo gdyby nie my to mieszkaliby tu pewnie jacyś studenci)...a wcale tak nie jest...ja mam swoje mieszkanie, gdzie możemy mieszkać bez problemu (i nie musielibyśmy płacić rachunków), tylko P. strasznie naciskał, więc ja uległam..no, ale pożyjemy zobaczymy...