Hej babeczki,
witam się wieczorowo, dzisiaj wysprzątalam mieszkanie, ugotowałam obiadki sratki

jutro do biura.....Czuję się o niebo lepiej......., mam tylko nadzieję, że to nie jest zły znak......ech. Wizytka w sobotę, do tego czasu jajo zniosę...bo to przecież jedna z ważniejszych wizyt - prenatalna....
Ada pisalaś ostatnio, że zeżarłaś pizzę, ja za chwilkę będę ją pochlaniać.........Gratuluję niepalenia...
Dotka dobrze, że planienie ustało....
kaja28 i lekarz co do jedzenia miał absolutną rację, najważniejsze, żeby w tym trudnym czasie w ogóle coś jesć, a ja miałam takie dni, że po prostu po paproszku i ociupinkę wody. Co do fazy truskawkowo - czereśniowej tez mi chyba minęła, dzisiaj mi nawet tak truskawki nie smakowały.
Hanus ja też ostatnio źle sypiam pęcherz mnie boli, a jak idę siusiu to paarę kropinek, echhhh
Marzenixx ty płaczesz na filmach, a ja podirytowana chodzę

Co do porodu......bajeczny.....hmmmmm, nie miałam ani grama środka przeciwbólowego, ani znieczulenia......Bylam w szpitalu przez 4 dni przed porodem, bo było po terminie wedlug lekarzy....ja marzylam o porodzie.....Czytając niektóre opowieści bylam nastawiona na jakąś traumę, na ból, który mnie zabije.......O 19 w szpitalu zeżarlam mega zapiekankę, a że skurcze chwytały mnie już od 2 tygodni zwalające z nóg to niczego nie przewidywalam....Jak poszłam na badanie okazało się, że jest 6 cm rozwarcia, a ja wlaśnie nażarta

Bylam przeszczęśliwa i psychicznie totalnie przygotowana na poród (to jest 90% sukcesu). Stale chodzilam o 21 się polożylam, a o 22:40 przyszedł na świat mój synek....Dlaczego bajeczny? Dlatego, że skurcze to był tylko ból, a pomiędzy nimi śmianie się, puszczanie pozytywnych przekleństw, rzucanie kawalami z mężem, a jak szedł skurczybyk to się wyciszałam, oddychalam.......Parte zaczeły się o 22:15....Dla mnie to był kosmos.....cudowne uczucie,bez lęku, niepokoju, z towarzyszącą radością....I stąd slowo "bajeczny"........
Deszczyk wspołczuję samopoczucia, ale zobaczysz to minie, ja sama będąc w 7 tc czułam, że nie dam rady - to byl kryzys psychiczny, w 9 tc było gorzej, ale z kolei psychicznie wiedzialam, ze już niedługo i było mi z tym lepiej...... Po prostu 9 tc to maksymalne stężenie gonadotropiny, która tak strasznie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu, ja się czuję doskonale jak na chwilę obecną, jem, piję, jeszcze mam awersję do wody....tak jak w pierwszej ciąży......
Mamaga4 jeszcze raz - strasznie mi przykro, że tak to u Was beznadziejnie się potoczyło........Gabryś zawsze będzie w waszym serduszkach.......odnośnie lekarza bym mu wysuneła taki pozew, że przynajmniej finansowo byście byli ustawieni przez wiele lat......wiadomo, że żadne pieniądzie nie zwrócą Wam tego wszystkiego......echh strasznie mi przykro....Odnośnie rozdziny, ja pewnie zachowywałabym się tak samo, nie chcialabym rozdrapywać bólu, smutku........chociaż Ja jestem taka, że jak mnie coś gryzie to mam zachowania ekshibicjonistyczne i wszystko całemu światu mówię........Mam nadzieję, że teraz wszystko będzie dobrze, tak jak miało być........
Mysiak kciuki zacskam za jutrzejszą wizytę, napisz prosze od razu jak jest.......mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze............
Titilaya oj ja wczoraj też z tyłu siedziałam w samochodzie i po takich podróżach jak wysiadłam to naprawdę musialam głęboko oddychać, żeby nie witać się z panem kibelkiem.......Kochana ja też guziczek już odpinam, z Wiktorkiem tak nie miałam
Madziamadzia ja kochana przerabiałam suchy kaszel w zimie w zeszłym roku i w końcu po 4 miesiącach duszenia się, wpadłam w stany astmowe i z zapaleniem krtani wylądowalam w szpitalu bo nie mogłam zlapać powietrza........przechodziłam siemię lniane,, miody, niestety pomogły mi dopiero wziewne leki przeciwastmowe.....więc trzymam kckiuki.......
Gieniek miłego leżakowania...............odpoczywaj......
Niebieska polecam inhalacje z olejku z drzewa herbacianego......rewelacyjny na katar, zatoki itp.....
Bella tak jest, jakoś ostatnio byla pełnia, ja też jak wampir w pełnie się zahcowuję, spać nie moge, podirytowana chodzę



Co do zmęczenia, sama nie wiem jak to wytrwałam, zasypiałam na stojąco - naaprawdę...
Baśka miejmy nadzieję, że to minie, to hormony i tego się trzymamy...
Gizmowa trzymam kciuki za czwartek, ja w sobotkę no i ja też pochlaniam wszystko, łącznie z KFC jak najdzie ochota, pizzami i niezdrowymi hamburgerami...
Olka mój brzunio wystaje już bardziej jak tydzień temu więc wszystko idzie w ekspresowym tempie, i ja na wadze schudłam a w spodnie już tak superowo się nie mieszczę

Też mi się brzunio spina..
Martex ja miałam naturalny i innego sobie nie wyobrażam...
Hunianka troszkę minęło od czsu kiedy rodzilaś, mnie się wydaje, że obecnie te porody naturalne - rodzinne przebiegają znacznie lepiej, nastrój, mąż trzymający, wspaniała położna........być może teraz będziesz miło zaskoczona, czy juz od razu to przesądzone, że cesarka?
Kropeczka nie denerwuj się na zapas, ja czuje sie o niebo lepiej jak kilka dni temu........