witam w nowym roku. Wracam do żywych. Sylwestra spędziłam w szpitalnym łóżku. przed północą dostałam takich boleści żołądka że chodziłam na kolanach po pokoju i błagałam męża by dzwonił po pogotowie. Pan z karetki mnie zjechał, że z bólem brzucha ich wzywam. Wlali we mnie 7 kroplówek ( 3 przeciwbólowe i rozkurczowe, 4 nawadniające bo byłam odwodniona). No i mi przeszło jak ręką odjął. Pewnie dziś by mnie wypisali ale nie chciałam spędzać nocy w pustym szpitalnym łóżku więc wczoraj wieczorem wypisałam się na własne żądanie.
co tu taka cisza??