reklama

Styczeń 2015

reklama
Hej dziewczyny;)
Ja Was tak z grubsza nadrabiam, ale nie pamiętam kto co pisał. Nie daję ostatnio rady. Dziś o 4 obudził mnie mężuś, a o 5.15 Fi już postanowił wstać. Dziś jakiś spokojniejszy, ale i tak wszystko rozwala, a ja już nie mam siły.

Ja badanie krwi robiłam wczoraj. Wyszły mi drobne niedobory więc może stąd to wieczne zmęczenie. Dziś jeszcze rano mąż zawiózł mocz do analizy, mam nadzieję, że bakterie nie wróciły. Jutro mam wizytę, to zobaczymy co lekarz powie. No i może da się namówić na USG i może coś tam wypatrzy. Nie rozumiem troszkę jego oporów przed robieniem usg, przecież ja i tak mu za to dodatkowo dopłacam do wizyty;)

U nas jakoś parno, ale wiaterek powiewa.
 
Filipiamama - Twój też taki terrorysta? Mój jęczy o wszystko, na spacerze nie chce iść za rękę, w sklepie kładzie się na podłogę... Masakra ;)


A teraz mama dzwoniła, że Młody przy wietrzeniu tyłka strzelił jej klocka na podłogę.


Powodzenia dla dzisiejszych wizytujących!


Ale mam lenia..a tyle roboty. :/
 
No mam nadzieję, że trzymają się tych terminów badań prenatalnych. Ostatnio było za małe a teraz na styk hehe...

Filipiamama wiem, że pisałaś, że Fifi nie bawi się niczym. Powiedz próbowałaś np. fontanny Playskool? U nas się sprawdzała i jeszcze taki duży dinozaur z kulkami z Fisher Price.
 
Nieobecna ola tak miała od 1 rok 3 miesiące do dwóch lat :/ i to była masakra, teściu określił to jako bunt dwulatka

Filipiamama pij swieziwycuskane soki z warzyw, owoców czego chcesz mnie doprowadziły do porządku i nie jestem aż tak zmęczona id kiefy je pije
 
Fifi się bawi, ale tak jak pisze Nieobecna, jęczy o wszystko, jak coś jest nie po jego myśli to ryk, na spacerze wózek nie, za rękę nie. Masakra jakaś. Coś mu się poprzestawiało ostatnio i testuje moją cierpliwość. Mam nadzieję, że to minie. Ja się łapię teorii skoków rozwojowych;) Przynajmniej mam jakąś nadzieję na koniec.

No i muszę wyciągnąć wyciskaczkę do soków.

Ogarnęła mnie dziś jakaś panika, jak to będzie. Przypomniałam sobie, jak to wszyscy zapewniali, że pomogą jak się Fi urodzi, a jak przyszło co do czego, to zostałam sama. W dwa tygodnie straciłam wtedy chyba 12 kilo. Masakra jakaś. Teraz wiem, że powinnam sobie dać więcej luzu, a ja we wszystkim chciałam być idealna. Oprócz Filipa, to jeszcze obiadki, prania, sprzątania, wizyty u rodziny z uśmiechem na twarzy. Koszmar.
 
Witam porannie ;-) Trzymam kciuki za wizyty i usg!

U nas znów zapowiada się upalny dzień.
Ja jak nie poleżę do 9 to jestem nieżywa. Pobudki na szczęście od 6 dopiero.
Moja młoda też maruda. Chciałam z nią wychodzić już bez wózka, ale jak mam coś załatwiać to jedynie z wózkiem! Inaczej biega, marudzi, wraca, no a czas leci :-D

Filipiamama na pewno dasz radę! Ale tak jak piszesz, trzeba dać sobie więcej luzu. U mnie nie jest idealnie czysto, czasem pranie trochę poczeka nim je wstawię, zrezygnowałam ze zbędnego prasowania :-D U nas pomoc też raczej okazjonalna. Ale rodzina daleko.
 
AZA - to ja pisałam, że mój nie bawi się żadnymi zabawkami (chociaż wczoraj dorwał autko i pół minuty się bawił!)


Mamy tego dinozaura z fisher price - zero zainteresowania. Mamy najróżniejsze klocki, sortery, książki, tory na autka... Co jakiś czas chowam zabawki i wyciągam na nowo ale nic to nie daje. Jedyną zabawką, którą dotknie jest zebra - takie rodeo:
Fisher Price, Grająca zebra, skoczek - Fisher Price za 327,99 zł | Zabawki empik.com


A, jak już jestem przy zabawkach.. to zamiast w wątki zakupowym powiem tutaj. :) My dla Młodego kupowaliśmy używane zabawki na allegro - wielki zestaw firmowych zabawek (ponad 20), ale taki wielkich (m.in ta zebra) kupiliśmy za 400 zł, sprowadzane z Anglii :) Raz się wyda więcej kasy, ale potem nie trzeba już nic kupować.


U nas rodzinka też nie za bardzo chce pomagać. Teraz to moja ok - bo mają wakacje. Ale rodzice Męża jeszcze nigdy nie byli z Małym na spacerze. Ewentualnie jak jedziemy na zakupy to możemy go na godzinę podrzucić.


Filipiamama - damy radę, musimy! ;)
 
nieobecna, Tośka ma 3,5 roku a teściowie NIGDY nie byli z nią na spacerze. NIGDY nie wzięli jej do siebie, ale w sumie na noc bym jej nie dała, więc lepiej, że nie proponowali. Ale na moich rodziców i braci zawsze mogę liczyć, więc się nie boję, co to będzie po porodzie.


U mnie pochmurno, wieje i tak dupiato :-(
 
reklama
U nas też jakoś się zachmurzylo, mam tylko nadzieję, że pranie zdąży wyschnac.

U mnie tylko słowo bym powiedziała a i jedni i drudzy chętnie by wzięli dzieci. Mama już wydawania kiedy dzieci na wakacje przywioze. Teściowie za to opiekują się chłopakami po szkole jak ja i mąż jesteśmy w pracy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry