reklama

Styczeń 2015

Megami ale zeby ciapa wyszla z bitej smietany?:-P

Tasia bardzo mozliwe, ja jestem tak rozkojarzona ze wczoraj balam sie ze komus w dupe wjade jadac do banku, no jakas masakra w ogole na droge nie patrzylam tylko podziwialam widoki ktore widze codzjennie :-D

Alecta my mamy 15km do inowroclawia i po ok 35 do torunia i bydgoszczy. Tez bede mogla samo dziecko przed blok na plac zabaw puscic i do szkoly tez samo bedzie moglo chodzic w razie w. I to mi sie podoba :-D z reszta po mieszkaniucw poznaniu mam dosc metropolii ;-)
 
reklama
Ej, z tym ciastem to chyba coś jest faktycznie!!!
Ile razy piekę biszkopt w ciąży, to mi zawsze drań najpierw rośnie bombowo, a w połowie pieczenia opada!!!
Nigdy tak nie miałam :wściekła/y:
 
alecta- ja też to doceniam, cisza i spokój, też nie mam obaw żeby wypuścić dzieci na podwórko czy na boisko, które znajduje się 20 m dalej. Młodszy nie chodzi, ale starszy od tego roku chodzi już tam sam.
 
Jezyk Tymko też sam jeszcze nie wychodzi, bo za mały jest, ale Nikola już w zeszłym roku zaczęła wychodzić.
Plac zabaw mam przed oknami i tylko od czasu do czasu zerkam czy się grzecznie bawi.
Nie wiem czy teraz chciałabym wrócić do większego miasta.
We
Włocławku mieszkałam przez 25 lat, a nigdy nie odczuwałam tam takiego spokoju jak tutaj.
 
Ja bym na pewno nie wróciła. :)

Wymiękam, od rana siedzę w temacie adopcji, i tego typu rzeczy i mi się w głowie miesza. Moją dodatkową pracę, którą wykonuje w domu, są korekty tekstów, książek. Mam znajomą, która tłumaczy książki z włoskiego, a ja potem ugładzam je po polsku. Fajna sprawa, ale obecnie siedzimy w temacie adopcji (naukowo), więc uff, to któraś książka z kolei. Ale to ostatnie sprawdzenie, bo książka złożona i po mojej korekcie wysyłamy do wydawnictwa. Potem będę miała alfabet adopcji :)
 
Alecta ja mieszkałam 24 lata w Toruniu na wielkim blokowisku więc wiem o czym mówisz. Co do wygody to niestety człowiek do dobrego szybko się przyzwyczaja;-) Nam udało się małe mieszkanie sprzedać drożej niż kupiliśmy 2x większe, więc i na remont starczyło.

Jezyk ja kiedyś pracowałam w urzędzie i robiłam sprawozdania z obłożenia domów dziecka. Tragedia, a najgorsze jest to że większość z tych dzieci nie może być adoptowana bo rodzice nie zrzekli się praw rodzicielskich. I jesśli ktoś chce adoptować to musi czekać na dziecko.
 
Ja bym na pewno nie wróciła. :)

Wymiękam, od rana siedzę w temacie adopcji, i tego typu rzeczy i mi się w głowie miesza. Moją dodatkową pracę, którą wykonuje w domu, są korekty tekstów, książek. Mam znajomą, która tłumaczy książki z włoskiego, a ja potem ugładzam je po polsku. Fajna sprawa, ale obecnie siedzimy w temacie adopcji (naukowo), więc uff, to któraś książka z kolei. Ale to ostatnie sprawdzenie, bo książka złożona i po mojej korekcie wysyłamy do wydawnictwa. Potem będę miała alfabet adopcji :)

Czyżbyś maczała paluszki w wydaniu książek Antonio D'Andrea?
 
reklama
Tak!! Już na pamięć znam rezyliencje i wszystko inne
Tylko wiesz na razie są to początki, najpierw pojawi się na stronie fundacji w formie e-booka razem z opowiadaniem o Martynice. Teraz korektuje drugą książkę.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry