reklama

Styczniowe Mamusie 2008

  • Starter tematu Starter tematu aOLA
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Esti mój mały też tak je w ciągu dnia ok.700-750 ml.Ale martwi mnie bo ostatnio wcale nie chce pić herbatki a przecież będąc na butli powinien być dopajany.
 
Mój też nie chce pić........nawet soki mu nie smakują.....lekarka powiedział,że jak nie chce to na siłę nie dawać....widocznie nie ma takiej potrzeby
 
:szok:No widzisz to każdy lekarz mówi inaczej bo mi kazała go dopajać.A on wypluwa smoczek lub wypije 10 ml. O wodzie to już nie wspomnę bo nawet smoczka do buzi nie chce wziąć.
 
witam po majowce...byo milo ale troche za dlugo;-)objedlismy sie, opilismy wina, moja mama nacieszyla sie Nadia a w piatek znalezlismy projekt super domu wiec ja sie teraz nakrecam coraz bardziej, ale przeprowadzka to kwestia jeszcze dwoch lat:-(
ale projekt domu jest petarda! teraz TYLKO dzialka w miescie:rofl2::baffled:
 
wiktor zjada po 150 co 4 godziny o 7, 11, 15 i o 19 po kapieli zageszczone z kleikiem a o 9 rano dostaje jabluszko ale nie codziennie. a w nocy budzi sie czasem na herbatke ale to jak jest goraco strasznie w pokoju a tak to spi ladnie cala noc, spi w samych bodach z dlugim rekawkiem i gole nozki przykryte kocykiem i jesczez mu zle.
 
Zaliczyłam własnie doła. Zadzwoniła moja mama i powiedziała, ze nasz znajomy nie żyje. Moze to nie był bliski znajomy ale w sposob jaki to sie stało mnie zdołowało. To był koles co sie zawsze dobrze czuł, dbał o siebie, nie przepracowywał sie, badania profilikatyczne itp. Przedwczoraj bardzo źle sie poczoł i poszedł do szpitala i go przyjeli a nastepnego dnia zmarł - rak szpiku.:baffled:
 
pogoda w kratke byla w czwartek jak tylko usiedlismy do grilla(upieklam chlebek naan) taki hinduski ale fajny do kurczaka i sosow...i jak nie lunie, masakra siedzielismy w domu u sasiadow i czulismy sie jak w zywarce do naczyn....no i tyle grillowania:crazy:
 
Zaliczyłam własnie doła. Zadzwoniła moja mama i powiedziała, ze nasz znajomy nie żyje. Moze to nie był bliski znajomy ale w sposob jaki to sie stało mnie zdołowało. To był koles co sie zawsze dobrze czuł, dbał o siebie, nie przepracowywał sie, badania profilikatyczne itp. Przedwczoraj bardzo źle sie poczoł i poszedł do szpitala i go przyjeli a nastepnego dnia zmarł - rak szpiku.:baffled:

przykro mi Albi, pociesz sie,ze nie cierpial, moj tata umieral 9 miesiecy w takich bolach i cierpieniach,ze" lepiej" jak tak szybko i bez cierpien. bo przechodzenie przez chemie to masakra,

dziwie sie jednak bo rak szpiku jest najlatwiej wykrywalnym nowotworem, skoro robil badania to morfologia spada natychmiastowo i zwieksza sie ilosc bialych krwinek, no i jest to nowotwor ktory jest tez najbardziej wyleczalny, daje najwieksze szanse na przezycie:crazy::crazy::crazy: wiec sie bardzo dziwie jak dla mnie
jak wykryto nowotwora u mojego taty to bylo stadium 4b i 6msc zycia mu dali, nawet odradzali chemie:-( bo przezuty byly juz doslownie WSZEDZIE
bo jest bezobjawowy a rozwija sie przez 6 lat, bolala go reka i bylo mu zimno w nos( kto by sie przejmowal i przypuszczal):no:
paskudna choroba i okrutna smierc, bylam bardzo zwiazana z ojcem i bardzo mnie boli,ze moje dziecko nie ma fajnego dziadka ( ojciec Lukiego niestety ma wnusie gdzies:crazy:)
 
reklama
czyli wygląda na to, ze miał strasznego pecha. my go ost widzieliśmy jakies dwa - trzy tyg temu i wyglądał kwitnącą. Tydzien temujakos wrocił z Bali, no normalnie pełnia życia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry