pawimi
potrojna mamusia
dokladnie tak, ich ingerencja i brak snu (bo mi nie pozwolily sie nawet przespac) spowodowaly tylko zatrzymanie akcji porodowej.....a wystarczylo tylko rozluznienie sytuacji i malutka drzemka zebym zyskala na silach. Powiem ze dlugo zastanawialam sie czy nie sadzic ich praktyki za to co zrobily. Przeciez tak naprawde to moje dziecko nie ma nawet konkretnego miejsca urodzenia, pomijajac juz fakt ze o maly wlos na parkingu McDonalda nie rodzilam. Koszmar! Dobrze ze nie skonczylam w szpitalu, z tego tylko sie ciesze!
ogólnie to ponoc cały poród wrzeszczałam

