Hej
Dziewczyny ja też zaczynam się bać jak to wszystko będzie, chociaz to już drugi poród.najbardziej obawiam się że mojego męża akurat nie będzie. Termin mam na 10.01 wg Usg,12.01 wg Om. Nadal wariatka się nie spakowałam, mam wszystko naszykowane ale zebrać się nie mogę. Tyle załatwiania z kupnem mieszkania ale dzisiaj już koniec, normalnie nie nalatałam się tyle przez całą ciążę jak ostatnio. Mój mąż przyjeżdża tylko na weekendy,ale liczę że wytrwam do stycznia wtedy będzie już ze mną oczekiwał na poród. Do szpitala mam jakieś 45 min drogi,jeśli go nie będzie do szpitala zawiezie mnie mama ale niestety nie do kliniki która mam umówioną tylko do najbliższego,a tam bym nie chciała.
Zgaga mnie męczy od połowy ciąży ale w ostatnich dniach to już jakieś przegięcie. Już nic nie pomaga.
Miłego wieczoru